Jak stworzyć startup i się nie napocić?
Uwaga, to będzie wpis z gatunku “tutorial, z przymróżeniem oka”. Na pewno wielu z Was marzy o stworzeniu serwisu internetowego, ale nie wie jak tego dokonać. Nie mowa tu absolutnie o DOBRYM serwisie - ale może macie ochotę wpisać sobie w CV “twórca serwisu Web 2.0″? No właśnie - jak to zrobić?
Po pierwsze - potrzebujesz sporej ilości optymizmu. Zapomnij o narzekaniach, że społeczności są tak powszechne, że bycie “łebdwazerowym” samo w sobie przestało być wyjątkowe. Na pewno Ci się uda, na pewno przebijesz Naszą-klasę i zarobisz miliony!
![]()
Nie zastanawiaj się nad funkcjonalnościami. Zaadniczo każdy serwis społecznościowy ma awatary, forum, galerie zdjęć. Dorzuć do tego blogi użytkowników, bo to modne.
Teraz tematyka. Pierwszą część zdania podpowiadam: “Serwis, którego zadaniem jest zrzeszenie…”. Resztę musisz wymyślić - są jednak trzy modele: ryzykowny, bezpieczny i mega-bezpieczny.
Model ryzykowny polega na tym, że wybierasz sobie tematykę, którą ktoś już wybrał. Najlepiej - ktoś duży. Załóż np. serwis, który zrzesza uczniów chodzących do tych samych klas. Było? Może i tak, ale zawsze będziesz się mógł chwalić, że konkurujesz z NK.
Model bezpieczny polega na tym, że szukasz jakiejś niewykorzystanej niszy. Może to być na przykład serwis zrzeszający miłośników przyklejania gum do żucia do znaków drogowych - na pewno jeszcze taki nie powstał.
Model mega-bezpieczny jest jeszcze prostszy: nie wybieraj branży. Po prostu stwórz serwis, który zrzesza. Najbardziej klarowna idea Web 2.0. Pozwól swoim fanom robić to, na co mają ochotę - niezależnie, czy jest ich trzech, czy pięciu.
Serwis musi tętnić życiem. Jest w końcu skierowany do młodych, utrzymujących się samemu, bogatych imprezowych yuppie - jak każdy. Dlatego wrzuć wszystkie możliwe bloczki na stronę główną i porozkładaj je bardzo ciasno. Wejdź na iStock, wpisz coś w rodzaju “young party crazy sexy girls”, weź pierwsze z brzegu zdjęcie i wykadruj tak, żeby nie było widać tych idiotycznych kreseczek. Najlepiej zasłoń je jakimś napisem, czy coś.
Działa? Działa. Nie rób testów “wytrzymałości” - NK średnio się tym interesowała, i wcale źle na tym nie wyszła. I tak nie dasz rady przygotować się na ogromny sukces, który niewątpliwie Cię czeka. Pora na marketing: wrzuć notkę na Startups.pl. Pamiętasz zdanie promujące serwis? Teraz napisz to samo, tylko rozciągnij to do 4-5 paragrafów tekstu.
I tyle Twojej pracy. Serwis jest “społecznościowy”, więc będzie rozwijał się sam. Dodaj odpowiedni wpis do CV. Wrzuć parę tematów na GoldenLine. Gratuluje - jesteś jednym z tysięcy twórców startupów bez pomysłu!
Powiązane wpisy










Dobre:)
znajomo ;)
Nie ma to jak zerżnąć pomysł od Agnieszczaka “Jak nie robić startupów”,a może “jak nie pisać notek”?
@Dominik - tak, inspirowałem się Twoim wpisem :)
@blog-it.pl - Nie ma to jak bić małe dzieci i wyrywać skrzydełka muchom.
A tak bez owijania w bawełnę - nie czytałem żadnego tekstu Agnieszczaka na ten temat, a nawet gdybym chciał go poszukać, to nie mam pojęcia gdzie taki tekst się pojawił. A opinia ludzi, którzy wysuwają jakieś oskarżenia z dupy pt. “bo tak i ja wiem lepiej”, jakoś mnie średnio interesuje.
Zwłaszcza ludzi, którzy nie występują pod własnym nazwiskiem albo chociaż ksywką, tylko podpisują się adresem bloga.
techkultura… kultura…
prostata… tata…
(wybaczcie, nie mogłem się powstrzymać :)
@Paweł - Dzięki. Tego szukałem, teraz planowany startup na pewno się powiedzie …
@Polemika między Paweł i blog-it (aka Łukasz Jasiński) - Looool :)
@blog-it (aka Łukasz Jasiński) - zrób sobie awatary, nie bedziesz anonimowy i problem się rozwiąże :)
Pole powiadamiaj o komentarzach zaznaczone ;)
@Łukasz - niestety, to imho nie rozwiązuje problemu :) Podpisywanie się adresem bloga/strony to coś, czego nie akceptuję. Dziwna, nachalna forma autopromocji (?), połączona z conajmniej niepoważnym “chowaniem się za domeną”.
@Paweł - hmmm, możesz zmienić “Dodaj komentarz albo trackback ze swojej strony http://www. Mozesz subskrybowac RSS komentarzy.” i dodać coś odnośnie formy wpisu w polu autor - np. “Nie akceptuję podpisywanie się adresem bloga/strony w polu autora”. A jak ktoś nie przeczyta, to już jego problem, że będzie robił za gromochron. ;)
Wiesz, to nie chodzi o to, że zabraniam komuś tak robić. Jak ktoś chce, to niech robi - ale jednocześnie niech nie liczy, że będę go wtedy traktował poważnie :)
Anonimowe komentarze na blogach…
Pamiętacie może wpis o tym, by założyć sobie awatary dla swojego adresu mailowego. Trochę dziwnie to wygląda, gdy z 20 komentujących dwóch nie ma twarzy - to tak, jakby w autobusie spotkać ciemną plamę, podczas gdy cała reszta jest doskona…
Kurcze, czy teraz mam cię cytować jako źródło, skoro napisałeś prawie dokładnie to samo? :) - ciekawe, czy trackback doleci.
Doleciał, Akismet złapał :)
padłem xD
pzdr
Dobre, dobre, ale tego istock to chyba nie sprawdziłeś:)
young party crazy sexy girls
Skomentuj!
Najpopularniejsze
Kategorie
Blogroll
Produkty
RSS
Archiwum
Najpopularniejsze