Home » Internet, Technika

Google odpala AdSense dla kanałów RSS

Paweł Opydo | 16 sierpnia 2008 | 15 komentarzy

Google AdSense w RSSTak, reklama Google w feedach stałą się faktem. Niektórzy będą się cieszyć, inni złorzeczyć - ale wiadomo było, że prędzej czy później tak się stanie. Teraz pytanie jest tylko takie, czy ta forma się przyjmie.

Niestety, obecnie dużą rolę gra chyba przyzwyczajenie, że RSS to coś, co pozwala nam na przeglądanie treści z pominięciem reklam. Użytkownicy się “wycwanili”, i uważają, że korzystając z kanałów mają prawo omijać treści reklamowe. Zastanówmy się jednak, czy to jest faktycznie w porządku.

Mam na ten temat takie samo zdanie, jak na temat AdBlocka. To znaczy takie, że twórca strony ma prawo umieścić na niej tyle reklam, ile chce. Czytelnik ma prawo co najwyżej nie korzystać ze strony, na której ilość form jest dla niego nie do przyjęcia. Dlatego korzystanie z wszelkich “antyreklamowych” pomocy uważam po prostu za nieuczciwe - jeżeli twórca mówi nam: “daję Wam taki a taki kontent, w zamian oczekując, że będziecie klikać czasem w reklamy”, a my na to: “kontent bierzemy, ale reklamy sobie ‘kasujemy’” to to nie jest ok.


Ale zbyt daleko odbiegam od tematu. Reklamą w RSS rządzą te same prawa. Jeżeli twórca strony zdecyduje się je umieścić, to możemy to zaakceptować albo nie - ale nie mamy prawa żądać od niego jakiejś decyzji. AdSense jest - całe szczęście - mało agresywną formą reklamy, więc sprawi problem chyba tylko największym malkontentom. Ja tam z chęcią kliknę czasem w taki “ad” na ulubionych blogach, ciesząc się, że doceniam pracę dobrego autora. Ciekaw jestem tylko jakie będą komentarze w Sieci.

AdSense

(foto)

Powiązane wpisy

15 komentarzy »

  • Olgierd pisze:

    Rozumiem, że w Polsacie też twardo siedzisz i gapisz się w każdą reklamę puszczoną ‘w przerwie’ filmu? Napisałem w cudzysłowie, ponieważ czasem mam wrażenie, że to film jest przerwą między reklamami…

    Zarzuciłeś mi — stosuję AdBlocka Plusa, wytresowanego na KAŻDĄ reklamę, jeśli coś się prześlizgnie, szukam na nią sposobu — nieuczciwość. No cóż, nie podoba mi się to, podobnie jak nie podoba mi się pudelkizowanie internetu.

    To ja powiem inaczej: piszcie tak, żeby się opłaciło pisać nawet bez reklam. Traktujcie swojego bloga/stronę jako wizytówkę Waszych umiejętności, talentu, kompetencji — dzięki temu zawsze znajdzie się ktoś, kto zapłaci WIELOKROTNIE lepsze pieniądze ale za normalną pracę — ale nie róbcie ze stronki choinki.

  • Olgierd pisze:

    PS widzę, że Kodeks Blogerów umiera śmiercią szybką i naturalną? To bardzo dobrze.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    A co ma wspolnego reklama w tv i reklama w Sieci, oprocz nazwy? Reklama w internecie nie przerywa odbioru tresci (chyba, ze toplayery, ktore sam krytykuje). Ale jesli bardzo chcesz, to mozesz isc sobie zrobic kawe zawsze jak widzisz bannerek.

    Pieprzenie o tym, ze mamy pisac tak, zeby nie trzeba bylo umieszczac reklam i zarabiac.. Znaczy rozumiem, ze jak bede pisal wystarczajaco dobrze w Twoim mniemaniu, to mnie dofinansujesz? Bo za bardzo nie czaje.

    Kazdy moze sobie umiescic na swojej stronie co mu sie zywnie podoba, pod warunkiem, ze nie lamie prawa. Np. ja mam prawo umiescic reklamy. Ty masz prawo opuscic ten blog, jezeli reklamy Ci przeszkadzaja. Ale ogladanie tych reklam stanowi “zaplate” za tresc - i uwazam, ze jezeli je blokujesz, to po prostu mnie oszukujesz.

    PS. Niby dlaczego?

  • Mattias pisze:

    Paweł- nareszcie wracasz do TechKultury! Bo już mnie nudziło to ciągłe otwieranie strony i oglądanie tej samej treści.

    Co do tematu reklam- Olgierd ja jestem podobnego zdania, co Paweł i moim zdaniem w ten sposób działasz nie fair. Każdy, no prawie, kto prowadzi bloga musi poświęcić swój czas na napisanie czegoś. Wiadomo, różnie bywa z poziomem. Uważam, ze należy się za to jakaś drobna (bo przecież milinów nie da się zarobić na Google AdSense - u nas) zapłata za włożony wysiłek. Czytający np. TechKulturę zdobywa jakąś wiedzę, informację. Tym bardziej, że Paweł (tu w przykładzie) mimo pracy prowadzi również bloga. Czy to jego zachłanność? Wątpię. Po prostu ma coś do przekazania. I nie można mu zabronić ani mieć za złe tego, że przy okazji coś na tym zarobi. Łączy przyjemne z pożytecznym. Akurat u niego (i paru innych blogach) nie ma (i mam nadzieje, ze nie będzie) “agresywnych” reklam, typ wyskakujące okienka czy inne podobne, zasłaniające treść. I również zgadzam się z Pawłem, że reklamy na stronach (tu też jest dużo wyjątków) nie przeszkadzają w ich odbiorze. Myślę, że mechanizm blokowania wyskakujących okienek w najnowszych przeglądarkach jest wystarczający i nie trzeba stosować innych środków “obronnych” przed reklamami. W końcu to kogoś pieniądze. Tutaj są raptem (w tej chwili) 3 reklamy. Mnie nie przeszkadzają. A i jak mnie któraś zainteresuje, to nawet czasami kliknę (nie zawsze i nie wszędzie, ale się zdarza ;) ).
    Pozdrawiam autora i jego gości! :) Maciek

  • bimas pisze:

    Ze swojej strony zapytam:
    Czy istnieje jakiekolwiek potwierdzenie, że system datków [Przelew krajowy, międzynarodowy [PayPal, ...], SMS itp] jest na tyle zawodny by niemógł wynagrocić autorowi w znacznie większej mierze niż reklamy ? Jakoś ciężko mi w to uwierzyć.

    Pozdrawiam

  • Olgierd pisze:

    => Paweł Opydo: Aha, więc jest ‘lepsza’ i ‘gorsza’ reklama, to już coś. Rozumiem, że ta serwowana via rss to jest ta lepsza.

    Ja Ciebie nie dofinansuję, chyba że będziesz miał płatne treści i uznam, że warto wydawać kasę na te treści. Na dziś nie widzę w Polsce serwisu internetowego (nie mówiąc o blogaskach samych…), za który byłbym w stanie płacić.
    Ale skoro wydaję na prasę (papierową) ca. 20 złotych tygodniowo (w prenumeracie i z półki), to nie widzę przeszkód, abym miał płacić też za internet.

    Miałem jednak na myśli coś innego: blogasek/stronkę jako wizytówkę umiejętności autora, który przekona jakieś przedsiębiorstwo do ich kupienia. Dziennikarze — do mediów, programiści — do kodowania, etc.

    Hmm w ostatnim akapicie wracamy do punktu wyjścia. Czy idąc na siku podczas wyświetlania reklam przerywających film też oszukuję Polsat? Ty uważasz, że użytkownik ma Tobie za coś (za treści) płacić, ja uważam, że niekoniecznie. Zrób abonament, załatw coś naprawdę bombowego za te pieniądze, to pogadamy.

    PS. niby dlaczego? z ciekawości zajrzałem na stronkę — niewątpliwie powiązaną logicznie z dzisiejszym wpisem — i widzę, że po 3-4 wpisach sprawa ucichła.

    => Mattias: no więc właśnie sęk w tym, że ja nie uważam, żeby za ów wysiłek *należała się* jakaś zapłata. Jeśli ktoś chce sobie poprawić samopoczucie ‘zauważeniem’ przez reklamodawców, to proszę bardzo, ale moja oglądalność nic do tego nie ma.

    Niestety, obawiam się, że reklamy na blogaskach — to dopieszczanie reklamodawców, opisywanie ‘paczcie kto mi tu jeszcze zapłacił za bannerek’ — to tylko

  • Mattias pisze:

    Olgiert, co do tego Polsatu- oni mają płacone za wyświetlenie reklamy, nie za to, że ktoś to obejrzy. Nie porównuj reklamy internetowej do telewizyjnej. W internecie (chyba powinno się pisać Internecie ?) najczęściej reklamodawca płaci za kliknięcie. Widzę, ze masz swoje racje i ciężko Cię będzie przekonać, że reklama w TV jest inna od internetowej :)

    A co do sponsorowania autorów blogów poprzez SMS albo inne sposoby, to moim zdaniem w Polsce ludzie nie są tak skłonni wysłać SMS w zamian nie otrzymując niczego. Zresztą kliknięcie w reklamę nie wymaga niczego, tylko… kliknięcia ;) Genialne w swej prostocie można by rzec :)

    Swoją drogą widzę, że dyskusja nabiera rumieńców ;) Oby tylko nie doszło do rękoczynów ;) hehe.
    Pozdrawiam wszystkich :)

  • quidam pisze:

    zasadniczo zgadzam sie z olgierdem.

    pokuje tu (w internecie) dwudziestowieczne podejscie do marketingu. reklama internetowa przypomina z natury azetowa, nie telewizyjna i w takiej formie jest skazana na adblocka. predzej, czy pozniej.

    jest kilka nowych, skuteczniejszych i moze nie tyle mniej irytujacych, co bardziej przezroczystych dla targetu form reklamowania jak product placment, wirale, etc.

    im szybciej sie bloger zorientuje i przestawi na te modele, tym lepiej dla niego i czytelnikow.

    bo ladnie brzmi w teorii taka umowa tworcza z userem: ja ci dam content i reklamy, a ty czytaj, klikaj i nie blokuj, to oboje bedziemy happy. nie, user nie jest happy z reklamy. nie chce jej ogladac, a co dopiero klikac. bo relkama to zadna przyjemnosc, nie zaspokaja ZADNYCH potrzeb usera, chocby nie wiem jak spersonalizowana i inteligentna byla.

    jak zobacze baner na stronie z reklama modelu lodowki, ktora akurat zamierzam kupic, to i tak nie klikne, tylko wejde na skapca, tudziez inne ceneo i sprawdze, kto tam sie *reklamuje*, ze ma najtaniej. szara masa internetowa w swej ciemnoscie jest wytresowana zgodnie z zyczeniami marketerow i chociaz nie liczylbym na jakies globalne oswiecenie i nabranie lepszej samoswiadomosci przez konsumenta, to na zasadzie niekoniecznie racjonalnej mody, taka masa moze przejac zachowanie przez reklamodwacow niepozadanie (np. bo sasiad ma firefoksa i adblocka i mowi, ze jest cool, to ja sobie tez zainstaluje)…

    btw: ja kojarze jednego dziennikarza, ktory na swojej stronie internetowej publikuje swoje felietony, ale daje tez czytelnikom mozliwosc wsparcia finansowego (przelew/pay pal…), jesli podoba im sie osoba autora i/lub cenia to co pisze. michalkiewicz sie nazywa (czlowiek zupelnie nie z mojej bajki). ale mozna zarabiac (wartosciowa) trescia, a nie reklamami? mozna!

    innych polskich przykladow niestety nie znam. chociaz mam w rssach paru autorow, ktorzy jesli by o to poprosili, to pewnie moglbym ich przysponsorowac miesiecznie paroma zlotowkami. wiec moze tedy tez jakas droga…

    ja relkamy blokuje wszystkie, jakie sie da. jakbym nie blokowal, to i tak bym nie klikal i staral sie omijac wzrokiem. wiec po co ma mi to tylko miejsce na ekranie zajmowac. ciach pach i po problemie.

    moja strona/blog ma swiadczyc jak najlepiej o mnie. nie po to zapraszam gosci do domu na przyjecie, zeby im sprzedac komplet garnkow w promocji jak juz sie troche uraczą jadłem i napitkiem.

    tbbnt. pozdro.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @Olgierd - więc marzysz o płatnym internecie bez reklam? No to powodzenia. Blog jako pokaz umiejtności autora? Fajnie, powodzenia, proszę bardzo. Co kto lubi. Rozumiem, że jeśli na moim blogu pojawiają się reklamy, to dewaluuje to moje umiejętności (jakieś tam)? o.O

    Za wyświetlanie reklam w TV płaci reklamodawca - za wyświetlanie, nie za oglądanie.

    W takim razie idź do sklepu i powiedz: “producent uważa, że powinienem mu płacić za produkt? A TAKIEGO WAŁA, chowam pod płaszcz i wynoszę ze spożywczego nie płacąć”.

    “Zrób abonament” - jasne, zaraz po tym, jak Polsat zlikwiduje reklamy ze swojego kanału.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @quidam - z Twojej wypowiedzi wynika, że w reklamy nikt nie klika, za to opłacalne jest korzystanie z “dobrowolnych datków”. Bardzo ciekawe wnioski, tylko dlaczego w związku z tym niemal nikt o te “datki” nie prosi, a reklama w Sieci jest powszechna?

    Jakoś średnio chce mi się wierzyć, że czytelnicy “zasponsorują” mi tyle złotówek, ile jestem w stanie zarobić na reklamie na blogu ;]

  • Lukem pisze:

    Pomijając komentarzowe dywagacje na temat reklamy napiszę tylko, że Feedburner (skądinąd należący do Google) wspominał o możliwości umieszczania Adsensów w RSS dość dawno temu: http://blogs.feedburner.com/feedburner/archives/2008/05/into_the_wild_adsense_for_feed_1.php. Nawet i bez tego uważałem, że to kwestia czasu.

  • Olgierd pisze:

    => Paweł, nie mówię, że marzę o płatnym internecie bez reklam. Mówię tylko o tym, że jeśli ktoś uważa, że nieuczciwe jest nieklikanie w jego reklamy — czyli jego stronka czy blogasek to jest dlań model biznesowy — to powinien brać się konkretnie do roboty.

    Może wyjątkową uprzejmością z mojej strony byłoby przeklikanie się po 100 razy przez wszystkie reklamy? Czy wówczas byłbym hiperuczciwy?

    => Mattias, zadziwia mnie Twoje zdanie ‘A co do sponsorowania autorów blogów poprzez SMS albo inne sposoby, to moim zdaniem w Polsce ludzie nie są tak skłonni wysłać SMS w zamian nie otrzymując niczego’. Skoro nie otrzymuję niczego, to po co mam w ogóle zastanawiać się nad klikaniem w jakieś reklamy?

    PS chyba muszę opisać moją niedawną przygodę. Pewna firma (sklep internetowy) zaproponowała mi… laptopa, za darmo. Odmówiłem.

    PS2 tak, ja piszę ‘internet’ z małej litery i nie rozumiem, dlaczegóż miałbym pisać ‘Internet’ z dużej. Przecież to nie jest nazwa własna. Zresztą ‘ethernet’ też piszę z małej, prawda?

  • Mattias pisze:

    Olgierd, wiesz, myślę, że za kliknięcie w reklamę człowiek może coś zyskać, a na pewno nie straci (pieniędzy, które by musiał wydać, np.: na SMS). A co zyska? No to już zależy na jaką reklamę kliknie- jeśli sklepu internetowego, to może jakiś nowy gadżet ;) Wtedy oczywiście wyda pieniądze, ale to już będzie powiedzmy świadome ich wydanie (dostanie coś w zamian). Czy teraz rozumiesz, co chciałem powiedzieć? :) Kliknięcie w reklamę nic nie kosztuje użytkownika.

    Co do internetu, hmm.. no właśnie coś mi się kojarzy, że gdzieś było napisane, że należy pisać z wielkiej litery. No ale mniejsza z tym ;)

    Laptopa powiadasz… hmmm, chyba zbyt piękne, aby to nie był jakiś “wałek” ;) Ale w końcu jesteś prawnikiem, to byś sobie poradził :)

    Życzę wszystkim miłego niedzielnego dnia :) I mam dobrą wiadomość: jutro znowu do pracy idziemy! ;)

    Ps. Olgierd i proszę nie traktuj moich wypowiedzi jako ataku na Ciebie i Twoje poglądy. Ja tylko wyrażam swoje zdanie :) Pozdrawiam!

    Ps2. Po za tym żyjemy w czasach kapitalizmu- nie oszukujmy się - pieniądz rządzi :/

  • Reklamy Adsense w RSS tylko dla najszybszych? | zielony bloger pisze:

    [...] reklam nie akceptuje. W dyskusji padają przeróżne argumenty, za i przeciw, podobnie jest na Techkulturze, generalnie odbiór reklam w RSS jest mało przychylny, a argumenty przeciwników reklam brzmią [...]

  • Olgierd pisze:

    Mattias, ale klikanie dla klikania byłoby nieuczciwe wobec reklamodawcy. W telewizji prowadzi się monitoring aktywnego oglądactwa i np. osoba wychodząca do kibelka jest rejestrowana jako ‘nieosoba’, w sensie: brak oglądalności.
    Podobnie wchodząc na jakąś stronkę jestem rejestrowany (np. w G.Analytisc) jako użytkownik, ale klikanie w reklamy to jest inna sprawa.

    Tak czy inaczej — bo spór nie o reklamy same w sobie, ile o ‘nieuczciwość’ nieoglądania reklam — nie uważam, aby niekorzystanie z nich było nieuczciwe.
    Zresztą wolałbym, aby szereg naszych tuzów poszło na całość i choćby dołożyło płatne ekstra-sekcje, zobaczymy jakie będzie zainteresowanie.

    I deklaruję uroczyście, że jeśli jakaś stronka będzie tego warta — treści będą ciekawe, nowatorskie, odkrywcze, a do tego będzie to wszystko ciekawie podane — to może się skuszę. Hmmm powiedzmy sobie szczerze: 2 złote miesięcznie i 1000 użytkowników — zakładając, że to jest dodatkowy urobek blogera — brzmi chyba interesująco?

    Tak, laptopa miałem mieć obiecanego (mgliście) za ‘przyjrzenie się sprawie’ pewnego sklepu: poprowadzenie sprawy PLUS obsmarowanie w internecie. Miałem dostać materiały obciążające tamten sklep.
    Pogoniłem gościom kota; nie mam pojęcia czy to prawda była czy lewizna, ale nie interesują mnie takie dile.

Skomentuj!

Dodaj komentarz albo trackback ze swojej strony www. Mozesz subskrybowac RSS komentarzy.

Dozwolone tagi:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Chcesz dodac wlasny awatar? Zarejestruj sie na Gravatar.