Wywiady z bloggerami #4 - Gluth: człowiek, który pogrążył Pekao SA |
Paweł Opydo
Dziś wywiad z osobą wyjątkową - z blogerem, który wykrył jedną z największych internetowych afer w polskiej historii, i prawdopodobnie największy wyciek danych w polskiej Sieci. Z blogerem, którym - mimo to - nie zainteresowały się media, zamieniając go na anonimowych “internautów”, albo wręcz “hakerów”.
Kuba “Gluth” Nietrzeba na swoim blogu poinformował kilka dni temu o braku zabezpieczeń około 3000 CV i listów motywacyjnych, na stronie banku Pekao SA. Skutkiem tego był ogromny skandal, którym szybko zainteresowały się media. O etyczne aspekty tego zdarzenia, i jego wpływ na życie Kuby, zapytałem jego samego :) Zapraszam do czytania.
Paweł: Na początek: spodziewałeś się, że rozpoczniesz coś, co będzie nazywane “Największym wyciekiem danych w historii polskiego internetu”?
Kuba: Nie, nawet przez chwilę. Myślałem, że znalazłem ciekawego niusa, pomyłkę, którą można nagłośnić ku przestrodze.
![]()
Paweł: No ale stało się ;) Wykop, z niego pewnie wiele tysięcy wejść. Potem media internetowe - i klasyczne, gazety, telewizja. W którym momencie zapomniano o Tobie, jako o źródle?
Kuba: Wykop w pierwszym dniu wygenerował 5 tysięcy wejść, od tamtego czasu ta liczba systematycznie spada (i dobrze ;)). Wydaje się, że zapomniano w momencie, kiedy sprawa przeszła do “topowych” mediów internetowych. Jako, że większość z nich ma własny element społecznościowy, to nie wspominanie o konkurencji jest raczej oczywiste. Z tych bardziej znanych to Polityka.pl (bardzo rzetelny, długi artykuł), i Dziennik Internautów wskazały źródło cytatów, i źródło informacji.
Paweł: A potem się urwało? Nikt z klasycznych mediów, które cytowały dość żenujące wyjaśnienia Pekao, nie zainteresował się rozmową z blogerem, który całą sprawę ujawnił? Nie czujesz się nieco pokrzywdzony?
Kuba: Ja wiem? To mi wystarczy, nie jestem głodny ani sławy, ani rozgłosu. Moja rodzina jest ze mnie dumna - to jest fajne. Na dłuższą metę kojarzenie mnie z taką sprawą mogłoby być dość kłopotliwe.
Paweł: Wiele osób krytykowało Cię za to, że umieściłeś bezpośredni link do katalogu z CV i listami motywacyjnymi. Z perspektywy czasu - zrobiłbyś to drugi raz, czy jednak uważasz, że to był błąd?
Kuba: W pierwszej wersji wpisu linków nie było, później jednak stwierdziłem, że to bez różnicy - podać linki, czy też powiedzieć jak to znaleźć. Dzisiaj zrobiłbym pewnie tak samo. Jeśli już coś wpłynęło do wyszukiwarki, to jest po sprawie: nie ma co ukrywać czegoś, co i tak jest jawne.
Paweł: Kontaktowałeś się z bankiem w tej sprawie? A jeśli tak, to w którym momencie?
Kuba: Nie, nie kontaktowałem sie z bankiem.
Paweł: To była świadoma decyzja, czy po prostu nie zastanawiałeś się nad tym, nie spodziewając się takiego odzewu?
Kuba: Świadomie, poczułem coś w rodzaju przeczucia. Potraktowanie takiej instytucji z pobłażliwością, spowodowałoby zapewne usunięcie błędu po cichu, bez rozgłosu. Dane najprawdopodobniej i tak już były wykradzione. W momencie, gdyby sprawa była załatwiona po cichu, nikt z Pekao nie pokwapiłby sie poinformować tych ludzi o zaistniałej sytuacji, z oczywistych względów. To jest bank, on się zajmuje pieniędzmi milionów ludzi, należy się nam chyba wiedza na temat tego, jak chronione są nasze dane?
Paweł: Nie rozważałeś opcji: informujesz bank, czekasz kilka dni na reakcję, a potem opisujesz wszystko na blogu - wraz ze screenami, reakcją Pekao etc.?
Kuba: Mogłem tak zrobić. Nie chcę prorokować, co mogłoby się stać w takiej sytuacji - nie chciałem być obarczony winą za sytuację (łatwo jest komuś przykleić łatkę “haker”), to był za “gruby” błąd - jak zobaczyłem logo banku na głównej stronie tego serwisu, to sam na początku nie mogłem uwierzyć, to było nieprawdopodobne, ktoś musiał o tym powiedzieć!
Paweł: A w drugą stronę - bank jakoś kontaktował się z Tobą w trakcie “afery”?
Kuba: Nie, podejrzewam ze właśnie dzięki temu, że na wielkich portalach nie było o mnie wzmianki, że tam źródłem są “anonimowi internauci”.
Paweł: Co Ci przyszło do głowy, kiedy pierwszy raz przeczytałeś komunikat prasowy Pekao? Ten o hakerach, i zaskarżaniu internautów? ;)
Kuba: Szczerze mówiąc zarechotałem - tak, tak samo jak się śmieję z dowcipów. Później doszedłem do wniosku, że jak się siedzi w bagnie po uszy, to trzeba ochlapać błotem najwięcej osób. Wtedy wydajemy się mniej brudni - z tego punktu widzenia, takie działanie jest zrozumiałe.
Paweł: Z jednej strony, gdyby nie Twój blog, to zapewne nikt by się o tym nie dowiedział. Z drugiej, większość mediów nie jest zainteresowana źródłem tej informacji. Jak - po tych doświadczeniach - oceniasz potencjał opiniotwórczy blogosfery?
Kuba: Im większa instytucja, tym bardziej bezwładna. Opóźnienia w podawaniu newsów, brak zaangażowania, brak zainteresowania tematem (nikt nie odważył się zadać niewygodnych pytań rzecznikowi) - dziennikarze potakiwali, drukując to, co wypluwa dział PR dużej firmy. Blogosfera nie boi się zadawać pytań - i tych odważnych, i tych głupich. Blogi są opiniotwórcze - mają swój target, który je czytuje, który rozumie świat internetu, nie boi się użyc wyszukiwarki, żeby znaleźć źródło informacji.
Paweł: Czyli mamy przewagi nad mainstreamem :) Dzięki za ten wywiad! Chcesz kogoś pozdrowić?
Kuba: :) Rodzinę, przyjaciół, świat.








Wszystkie
