
lipiec 13th, 2008,
Paweł Opydo
Kodeks, który niedawno ujrzaÅ‚ Å›wiatÅ‚o dzienne, spotkaÅ‚ siÄ™ w Sieci ze sporÄ… iloÅ›ciÄ… komentarzy. Niektóre mÄ…dre, niektóre mniej, niektóre pisane przez ludzi, którzy w ogóle go nie przeczytali… A niektóre wrÄ™cz kretyÅ„skie. Dlatego teraz bÄ™dzie Å‚opatologicznie. I do tego trochÄ™ “w drugÄ… stronÄ™”. Czym NIE JEST Kodeks Współpracy z Blogerami.
- Kodeks nie ma pouczać blogerów, jak mają pisać. Poucza pracowników marketingu, jak mają współpracować z blogerami;
- Kodeks nie nakazuje niczego ani blogerom, ani marketingowcom - on uczy tych drugich, jak rozmawiać z tymi pierwszymi;

- Kodeks nie jest tekstem na 30 stron, przeznaczonym dla ludzi, którzy wprawdzie wiedzą o tym wszystkim, ale chcą sobie o tym jeszcze poczytać. Jest przeznaczony dla ludzi, którzy próbują współpracować z blogerami, nie mając o tym pojęcia;
- Kodeks to nie tutorial, prowadzący za rączkę krok po kroku. To podstawowe zasady, które łatwo zapamiętać zabieganym marketingowcom;
- Kodeks nie informuje, za co można, a za co nie można pÅ‚acić blogerom. “Współpraca” nie oznacza od razu “współpracy finansowej”. Ludzie, którzy uważajÄ…, że Kodeks jest próbÄ… wyciÄ…gniÄ™cia od kogoÅ› kasy (sic!) sÄ… chyba paranoikami?
- Kodeks ABSOLUTNIE nie jest przeznaczony dla ludzi, którzy nie mają bloga, ani nie są pracownikami marketingu. Tak, wyobraźcie sobie, że osoby, których to nie dotyczy, mają najwięcej do powiedzenia;
- Kodeks nie nakazuje/zakazuje/zmusza/wymusza/karze za nic blogerów. Ani marketingowców;
- Twórców Kodeksu nie interesuje, ilu malkontentów bÄ™dzie stać i zrzÄ™dzić “nieee, to nie ma seeensuuuu, poo cooo?” etc. Reakcje marketingowców pokazujÄ…, że ma sens;
A czym JEST Kodeks Blogerów opowiada Irena na Auli.
Kodeks Blogerów

Inne wpisy
|
|
Najpopularniejsze
|
Kategorie: Kultura |
Skoro kodeks nie jest dla blogerów lecz dla marketingowców to źle siÄ™ nazywa. Powinien siÄ™ nazywać ‘kodeks dla marketingowców’.
Skoro nie ma 30 stron to nie jest kodeksem. Mógłby być najwyżej dekalogiem (gdyby zasad było dziesięć).
Skoro NIE jest przeznaczony dla ludzi, którzy NIE majÄ… bloga — a jest przeznaczony dla marketingowców — to dla kogo on jest przeznaczony??
ReasumujÄ…c: czym NIE JEST kodeks blogerów — widać. Ale czym on jest? Wakacyjny temat ogórkowy??
1. Nazywa siÄ™ “Kodeks współpracy z blogerami”
2. SJP:
«zbiór zasad postępowania, dotyczących np. życia towarzyskiego lub etyki zawodowej»
Od kiedy nazwa “kodeks” wymaga jakiejÅ›, okreÅ›lonej dÅ‚ugoÅ›ci tekstu?
3. Racja, źle się wyraziłem, poprawiam
4. Blogi mają siłę, a firmy i organizacje chcą to wykorzystać. Tylko, że nie zawsze potrafią. Z ich nieudolnych prób często wychodzą afery, które szkodzą i firmie, i blogerowi. Przez niewiedzę. Kodeks ma im uświadomić, jak taka współpraca powinna wyglądać.
No fakt, co do nazwy to sami twórcy nie są pewni jak to się nazywa. Na logo zwie się to-to Kodeksem Współpracy Z Blogerami, jednak pdf jest podlinkowany jako Kodeks Blogerów.
Pozwolę sobie zachować sceptyczność. Choćby dlatego, że sam dla siebie potrafię zachować się przyzwoicie, na marketingowe antypody wyprowadzić się nie dam (toteż i żaden ściemniacz mnie nie podejdzie).
Taki kodeks mogÄ… sobie napisać marketingowcy; ale — jak sÄ…dzÄ™ — majÄ… ich pewnie ze trzy, a stosujÄ… siÄ™ do nich jak chcÄ….
1. Kodeks Blogerów to nazwa skrótowa :) Bo napisany przez blogerów? Bo tak się przyjęło? :)
2. Nie, marketingowcy nie mają takich kodeksów. Marketingowcy myślą:
- blogi sÄ… fajne!
- ludzie je czytajÄ…!
- więc wykorzystajmy je!
- zapłaćmy autorowi za pisanie dobrych rzeczy o nas!
- albo podajmy siÄ™ za czytelnika, i wciskajmy mu kit!
My chcemy pokazać, że po pierwsze, blogerów oszukiwać się nie opłaca, a po drugie, że należy do nich podejść nieco inaczej, niż do klasycznych mediów.
Pewnie, że będą się stosować jak chcą. Ich wola. Ale jest zawsze jakaś szansa, że ktoś zrozumie, i zapamięta, a kto inny zainteresuje się szerszą - i uczciwą - współpracą z blogosferą.
co z tego, że Kodeks adresowany jest do PR-owców/marketingowców, skoro ci, jeśli się uprą, to swoje robić będą. Tam, gra toczy się o kasę, nie zawsze znajduje się miejsce na etykę. Posiadać wytyczne nie jest równoznaczne z postępowaniem według nich. Ale muszę przyznać, że inicjatywa zasługuje na uwagę i słowa uznania, bo imo jest najrozsądniejszą akcją mającą w ostatnim czasie miejsce w blogosferze.
Ale my go nie adresujemy do tych, ktorzy sie upra i beda dalej postepowac nieuczciwie :) Adresujemy do tych, ktorzy:
a) nie wiedza jak postepowac;
b) nie wiedza o negatywnych konsekwencjach;
It stinks. Nie wiem jak to osiągnęliście, ale niestety wyszło. Szkoda, bo może i cel słuszny, ale wszystko razem nieprzemyślane.
Właśnie problem polega np. na tym, że jest to jednostronny spis roszczeń (zresztą dość oczywistych) - nie ma tu wiele o tym czego można oczekiwać od blogerów. Punkty wybrane są też dość arbitralnie (nie pamiętam długiej publicznej dyskusji na ten temat). No więc nie dziwcie się, że ludzie się nie mogą przekonać.
A to też prawda, że sprawa jest opracowana dość lakonicznie i jednostronnie. Faktycznie nie ma tam słowa o akceptowanych formach współpracy, itd.
A tak na marginesie: czytajÄ…c niektóre co popularniejsze blogaski mam wrażenie, że sÄ… paskudnie nastawione na reklamÄ™ i jej krypto- formÄ™. I stÄ…d moja pierwsza myÅ›l, że ów kodeks miaÅ‚ za zadanie zaprogramować odbiorców w temacie ‘jeÅ›li jeszcze nie wiecie, to pamiÄ™tajcie, że jakby co możemy siÄ™ dogadać’.
Dobra, muszę poszukać jakiegoś reklamodawcy dla siebie ;o)
Mnie się bardzo podobają komentarze :) Jedni twierdzą, że kodeks jest be, bo blogerzy chcą pokazać marketingowcom, że coś mogą dla nich zrobić za kasę. Inni twierdzą, że jest be, bo NIE pokazuje, czego można oczekiwać od blogerów :]
I ani ci, ani ci nie zrozumieli idei akcji :]
CaÅ‚e szczęście osÄ…d, że “ludzie siÄ™ nie mogÄ… przekonać” też jest niesÅ‚uszny. Paru pieniaczy wiosny nie czyni, czy jak to siÄ™ tam mówi ;]
Napisz komentarz