| |
|
 |
 |
| 12 |
|
|

czerwiec 22nd, 2008,
Paweł Opydo
Witajcie moi drodzy :) Dziś wpis pisany trochę na szybko - chciałbym się ustosunkować do zarzutów, które Piotrek umieścił na swoim blogu, a z których wynika, że Techkultura podobno jest plagiatem Smashing Magazine. A ponieważ nie mam nic na sumieniu, to z dziką chęcią i szczegółowo odniosę się do jego wpisu :)
- Na początek to, co najbardziej mnie zadziwiło: “Polski serwis pozwala sobie na przepisywanie artykułów ze Smashing Magazine” - bez urazy, ale trochę to żenujące. Autor chyba takie oskarżenie wziął z własnego umysłu, bo ja nigdy nic nie przepisywałem i nie tłumaczyłem ze Smashinga. Co najwyżej linkowałem w miniblogu. Może koledze Wrzosińskiemu pomyliłem się z kimś innym?

- Chyba, że chodzi o to, że umieszczam te same materiały Creative Commons, co SM. To tak, zdarza mi się. Z reguły wyszukuje je na Flickr i deviantART, więc nie gwarantuje, że nigdy nigdzie się nie pojawiły ;]
- Logo. To jest jedyna poważniejsza rzecz, bo zgadzam się, że logo jest podobne do logo SM. Możecie wierzyć lub nie, ale ja korzystałem z mojego zanim w ogóle usłyszałem o “smaszingu”. W międzyczasie wprowadzałem w nim sporo zmian, od zmiany obrazka na literkę, po zmianę fontów etc. Zresztą, literka “k” pochodzi jeszcze z poprzedniej nazwy bloga. Tak czy siak, tej formy używam mniej-więcej od połowy roku 2006.
- Podobieństwo. Tu każdy widzi to co chce. Jeżeli podobieństwo ma polegać na tym, że tekst jest po lewej, a sidebar po prawej, to ja mimo wszystko podziękuje. Ale…
- …ale ktoś jeszcze czepiał się górnego paska menu. Okej, jest inspirowany - ale nie SM, tylko Interaktywnie.com. Spodobał mi się tamten, i zachciałem mieć podobny - moja kulpa. Ale może oni to wzięli ze “smasza” - trzeba to sprawdzić ;)
- Oczywiście zaczęła się wielka afera pt. “piszemy do autorów SM”. Sven na pewno przeczytał dokładnie mojego bloga, korzystając z tego, że w młodości uczył się polskiego. Taa…
- Potem jest trochę pieprzenia, że “nie przejmuję się moralnością” bo pracuje w Interii, a podobno ktoś kiedyś w Interii coś splagiatował.
- Czy to, że w firmie zatrudniającej 400 osób ktoś coś kiedyś splagiatował, oznacza, że ja jestem niemoralny? No proszę, Piotrek, zastanów się ;]
- Potem Piotrek gada coś od rzeczy o tym, że kiedyś zajmowałem się Lavirą. Pewnie zazdrości odsłon, które nabijają użytkownicy tego - bądź co bądź, głupawego - serwisu ;)
- “Problem w tym, że nikt jakoś nie wyjaśnił ani jemu, ani wielu innym ludziom, że nie można kraść cudzych pomysłów, grafik, wpisów” - ple, ple, ple - nadal brak konkretów i linków. Ktoś sobie coś wymyślił, i traktuje to jak niepodważalny fakt.
Naprawdę, nie mam nic do Piotrka, ale nie lubię, jak ktoś rzuca oskarżenia bez sensu. Oczywiście rozumiem, że zadaje on pytania na temat czegoś takiego jak logo. Szkoda, że nie podaje żadnych konkretów dotyczących rzekomych “kopiowanych tekstów”.
Zresztą, nie mógłby podać, bo takiego czegoś po prostu nie ma. Bez urazy, ale tekst Piotra trochę zahacza o Fakt czy inny Superexpress.
P.S. Kiedyś były jeszcze oskarżenia, że Techkultura jest plagiatem Popcornera. Zdecydujcie się wreszcie ;]
P.P.S. Jeszcze jedno - nigdy nie twierdziłem, że nie inspiruję się dużą ilością polskich i zagranicznych blogów. Między innymi Smashing Magazine. Chociażby Poniedziałkowe inspiracje, które są serią inspirowaną identyczną zabawą na tamtym blogu. Ale to jest akurat uwaga na poziomie takim jak to, że Antyweb jest inspirowany Techcrunchem, Gadżetomania - Engadget etc.

Inne wpisy
|
|
Najpopularniejsze
|
Kategorie: Organizacyjne |
Już gdzieś widziałem podobne tłumaczenia się z zarzutów. Znowu plagiat. ;)
a tak przy okazji, to zawsze uważałem, że zerżnąłeś z mojego [k], które powstało jeszcze w 2003! będzie sprawa, moi koledzy się z Tobą skontaktują. ;)
Nie rzucaj się na Piotra zbytnio. Obiektywnie rzecz biorąc, przecietny człowiek sądziłby podobnie jak Wnet. No, ale przynajmniej wyjaśniłeś to i owo :)
Bodajże Kuba z “jaszke” (mogę się mylić, nie gryźcie) stwierdził, że to oskarżenie o plagiat to viral, który sam nakręcam ;)
O, dobrze że przypomniałeś - ja pojedynczej literki (w moim przypadku “Y”) w formie logo użyłem na stronie gdzieś w okolicach 1999 roku. Już zawiadamiam prawników. ;)
@Lanooz - wiesz, obiektywnie to bardzo prosze - wyjaśniam. Ale jak ktoś rzuca oskarżenia wyjęte znikąd (że kopiuję jakieś teksty), po czym traktuje je jak fakt niezaprzeczalny, to nie jest to fajne zagranie.
@Yano - a “a w kółeczku”, czyli @? Jeszcze wcześniej! Tak samo (C) i (R)! :)
Swoją drogą - zauważyliście, że bebo też ma białą literkę w czerwonym… tu akurat kółeczku, ale napis obok jest :)
Nie no, a tak serio, to jakby tak to traktować, to w zasadzie nie wiadomo co jest plagiatem czego, bo same plagiaty nas otaczają ;)
@Paweł Opydo
Hej, zgodnie z Twoją uwagą przesłaną w mailu i wyrażoną wyżej, uzupełniam:
http://www.techkultura.com/2008/03/sexy-zdjecia-hdr/
Ten wpis jest zapożyczeniem z SM za podaniem źródła. Przy okazji jak widzę w komentarzach, w pierwszej chwili naruszyłeś też warunki CC Attribute, ale błąd został naprawiony. Tak trzymać :)
Oczywiście możesz mieć zupełnie inne podejście do kwestii etycznych niż ja. Jak widać dla Ciebie “odpatrzenie” czegoś nie jest problemem, za to jest problemem “donoszenie” o tym. Bo to Fakt, Superexpress i w ogóle.
Tylko, że to o czym napisałem jest widoczne na pierwszy rzut oka, Twoje tłumaczenia są po prostu niewiarygodne. To nie ma nic wspólnego z kreowaniem faktów prasowych i wielorybem Faktu.
Nieudolna próba etykietkowania mojej wypowiedzi nie sprawi, że będzie ona nieprawdziwa, co najwyżej będzie mniej wiarygodna dla Twoich czytelników.
O ile pamiętam, podobne podejście do praw autorskich miałem sam w czasach szkoły podstawowej - wszystkie klasówki pisaliśmy na zasadzie No copyrights, zaś publiczne wskazanie na podobieństwa dwóch prac groziło ostracyzmem klasy. Może z tego się po prostu wyrasta? Jeśli tak, to najwyższy czas także na Ciebie.
Na wnet pojawił się też zarzut jednego z czytelników dotyczący statystyk które podajesz w sekcji reklama. Są one równie niewiarygodne jak Twoja wersja o przypadkowym podobieństwie logotypów. Sorry, ale nie wierzę, że masz tu ruch jak na Antyweb.
Ponieważ naprawdę chciałbym, żeby Twój serwis się rozwijał (miałbym co czytać), może rozważ jednak mniej ściemnianego marketingu a więcej oryginalnej treści.
Pozdrawiam
P.
meksy:
nie przejmuj się tym co piszą (mówią),
rób swoje…
Czyżby w polskiej blogosferze zaczęto kontrargumentować “na Reuptake’a”?
Chodzi mi oczywiście tylko o budowę wpisu ;) I nie mówię, że to jest złe.
@pwrzosin - wiedziałem, że podasz ten wpis :)
To jest akurat wpis z minibloga - podlinkowałem do wpisu na SM i wrzuciłem kilka przykładowych fot, które się tam znalazły. Zdjęcia nie należały oczywiście do SM, tylko były na CC. WIęc jaki to plagiat? ;)
W trzech kolejnych akapitach Twojej wypowiedzi nie widzę żadnych kontrargumentów na moją odpowiedź. Pisanie, że “to przecież jest widoczne” to żaden argument.
Wymyśliłeś sobie, że coś od kogoś skopiowałem. Oparłeś cały wpis o to, ja odpowiedziałem grzecznie i konkretnie, a Ty nadal trzymasz się swojego.
Co do statystyk - nie mam takiego ruchu jak Antyweb, przecież mam statystyki połowę niższe :)
Nadal nie podałeś konkretnie, gdzie i co skopiowałem ze Smashing Magazine. Tylko ZE SM, a nie obrazki na licencji CC, które zostały wykorzystane pewnie na tysiącu blogów.
@rav - to plagiat! ;)
A tak serio - pisanie a’la ^reuptake to cudowny i w ogóle fantastyczny pomysł. Nie mówię tyle o podpunktach, co o pod-pod-punktach etc. Pisze się tak świetnie, logicznie, łatwiej i fajnie się czyta.
Od jakiegoś czasu wszystkie briefy do projektów w pracy piszę dokładnie w “reuptake stajl” - podpunkty, podpunkty do podpunktów etc. ;)
Swoją drogą, on też wziął to od jakiegoś zagranicznego bloggera, kiedyś blipał o tym. Plagiator jeden ;)
@Paweł Opydo: Pewnie, że wiedziałeś, przecież napisałem Ci maila :)
Obawiam się, że w wypadku oceny podobieństwa można opierać się jedynie na subiektywnym odczuciu odbiorcy (nawet biegłego), oraz na ewentualnym podobieństwie produktu w danym opakowaniu do oryginalnego.
Tak jak napisałem u siebie, moim zdaniem (chyba nie tylko moim), zdecydowanie przekraczasz granice dobrego smaku i dopuszczalnej inspiracji. Nie bawią mnie wykręty w stylu ukradłem od innego złodzieja, albo to wisiało na marginesie a nie na stronie głównej, a u nich murzynów biją. To żenujące wszystko jest.
Jeśli wygodniej Ci żyć z czymś co nie jest całkiem Twoje, OK. Tak jak napisałem z punktu widzenia prawa jesteś w porządku.
Dla mnie właściwie EOT to jest Twoja sprawa jak żyjesz i co robisz.
@pwrzosin - maila przeczytałem przed chwilą :)
Pierwszy akapit - tak, zgadzam się. Ja uważam, że logo jest podobne, nie zaprzeczam przecież :) Ale to przypadek - możesz wierzyć, lub nie, nie jestem w stanie Ci tego udowodnić.
Drugi akapit - nadal nie podałeś konkretów. Jestem w stanie wytłumaczyć się z każdego tekstu, tylko podaj jakiś.
Trzeci akapit - nadal niefajna socjotechnika - coś sobie wymyśliłeś, i traktujesz to jako niezaprzeczalny fakt. Wytłumaczyłem się z każdego punktu, Ty nadal nie podajesz konkretów, ale mówisz swoje.
Rzuciłeś parę niezbyt przemyślanych oskarżeń, wykorzystując socjotechnikę a’la Fakt, i teraz nie potrafisz kontynuować dyskusji. Do tego rzucasz “argumenty” na poziomie “tak jest, bo tak jest, i jest to niezaprzeczalne”, czego bardzo nie lubię.
Dla mnie również EOT, odpisałem na wszystko we wpisie, jeśli masz jakieś konkrety, to możesz pytać.
nie wiedziec czemu trudno mi nazwa to http://chlitto.pl/sm.JPG brakiem wiekszej inspiracji, co nie zmienia faktu ze robienie wielkiego halo z niby plagiatowania to przesada
Argumenty w stylu “jak żyjesz i co robisz”! olaboga! jak dla mnie koniec dyskusji, od bzdury zaczętej i na bzdurze skończonej.
@chlitto - to prawda, nie zaprzeczam, gdybym nie był sobą, i sam tego logo nie rysował, to pewnie też bym to uznał za inspirację.
Nikomu nie jestem w stanie udowodnić jak było - Wasza sprawa, czy wierzycie czy nie.
Jeżeli kogoś interesuje to jakoś szczególnie:
- pasek górny jest inspirowany Interaktywnie.com
- logo z początku było kwadracikiem z “buzią” PO, kiedy jeszcze prowadziłem bloga politycznego
- potem zmieniłem tematykę na okołokulturową, więc powstała “literka” (”O kulturze w internecie”)
- potem “rebranding” na Techkulturę, ale literka została
- po jakimś czasie zmieniłem kolorystykę, bo podobały mi się kolorki na Mediarun.pl i Netto - więc logo też się kolorystycznie zmieniło.
I tyle :) Gdyby ktoś wymagał storyline logo ;) Tak jak pisałem - możecie wierzyć lub nie, że inspirowałem czy nie inspirowałem się logo SM. Nie wiem co to zmienia, ale ja nic nikomu nie jestem w stanie udowodnić. I vice versa w tym przypadku.
do tego fakt ze oba serwisy z http://chlitto.pl/sm.JPG zajmuja sie taka sama tematyka stwierdza dosc jednoznacznie, inspiracja byla:P
a co do ‘tego’ na wnet to to mi przypomina artykuly z faktu/super expresu (tak, kiedys mialem to w reku:), widzialem ze ktos tu pisal o tym ale okazalo sie ze to pwrzosin odnosnie tego co jest tutaj napisane ^^ trzeba bylo jeszcze socjologa zapytac co o tym sadzi i jaki to ma wplyw na emigracje mew morskich xD
skoro taki branzowy magazyn jak SM publikuje jakas sensacje to TRUDNO by bylo gdyby inne blogi tematycznie chociazby o tym nie wspomnialy, nie wykluczajac tych wiekszych (nie wspominajac juz o tym ze TK podalo zrodlo). tak samo mozna oskrazyc wszystkie swiatowe stacje telewizyjne ze mialy te same ujecia z 9/11.
mozna oczywiscie o tyn wspomniec (”inspiracji”) jak zrobil to http://www.rychlicki.net ale to http://www.wnet.bblog.pl/wpis,jak;szybko;zostac;szefem;branzowego;serwisu;internetowego,12412.html to zdrowa przesada zainspirowana Fakt’em :)
podsumowujac:
techkultura - inspiracja SM, warta jedynie wspomnienia (==>> rychlicki)
wnet - szukanie sensacji i robienie z igły widły:) bo trudno byloby kontakt z prawnikiem/kontakt z redaktorem SM/pojechanie na moralnosc/pojechanie na Interie etc nazwac łagodniej
btw gratuluje zostania ‘branzowym serwisem’:) pozazdroscic;]
@chlitto - Smashing Magazine to serwis dla grafików, na Techkulturze piszę o Sieci, startupach, web 2.0 i czasem - bardzo rzadko - o grafice. To faktycznie, “taka sama tematyk” ;)
Dzięki za gratulacje, dopiero wpis na wnet mnie uświadomił, jak wielką, znają i poważaną osobą teraz się stałem! ;)))
btw jak ktos szuka plagiatow to niech idzie na media2 (tych to juz mozna posadzic o $$:) czy JAKIKOLWIEK portal o gadzetach, gdzie conajwyzej szyk slow w zdaniu jest zmieniony:)
do tk mozna sie tak samo przyczepic jak to antyweba czy yashke - widza w rss temat wiec sie go podejmuja, co nie znaczy ze plagiatuja (choc troche mnie to wkurwia ze w rss mam 50newsow o tym samym praktycznie niczego nie wnoszacych do sprawy:)
@Paweł Opydo: sx zauwazylem dopiero po dodaniu komenta, kierowalem sie tym na wnecie ze to blog o designie;]
@chlitto:
1. Jestem właśnie socjologiem, może dlatego interesują mnie zagadnienia związane z etyką. Wbrew trudnej nazwie nie zajmujemy się mewami, od tego jest ornitologia. Tak, też trudne słowo.
2. Fakt/SuperExpress to raczej “tworzenie faktów prasowych” niezależnie od rzeczywistości. Wieloryb w Wiśle, UFO, nieistniejące romanse celebrytów. Dotarcie do źródeł jest raczej przeciwieństwem takich praktyk. Za to z pewnością jest to wygodna “socjotechnika” - jak lubi to nazywać autor tego bloga: nazwijmy niewygodny artykuł “Faktem” i udawajmy, że nic się nie stało.
Szczerze mówiąc to idiotyczne, że zarzucasz mi docieranie do źródeł informacji i ich cytowanie. Przemyśl to :)
3. Serwisem “redakcyjnym” ogłosił się sam Paweł i tym mnie sprowokował do wpisu na wnet. Zacytowałem go w leadzie nawet.
4. Niestety często jest tak jak to opisujesz, że 50 serwisów żywi się pracą jednego autora, nie zawsze nawet wspomnianego. Blogi padają ofiarą takich kradzieży ze strony mediów drukowanych. Polska blogosfera pasożytuje na serwisach amerykańskich. Jak widać na powyższym przykładzie nikomu to nie przeszkadza, oprócz mnie, ale to pewnie przez upał. Akurat Antyweb i Yashke zwykle mają swój wkład w podawane wiadomosci i piszą skąd ją wzięli.
W wypadku serwisów o gadżetach zwykle jest jednak tak, że one po prostu kopiują Press Release z pełnym przyzwoleniem autora. To też jest niefajne, bo pracą dziennikarza powinna być weryfikacja przesłanych informacji oraz dodanie do niej własnej opinii.
Pozdrawiam,
P.
@pwrzosin - tak, tak, masz rację. Już dobrze.
Określenie “serwis redakcyjny” potraktowałem z pewnym skrzywieniem zawodowym ;) Zasadniczo obecnie serwisy można podzielić na redakcyjne i ugc, czyli teoretycznie Techkultura zawsze była serwisem redakcyjnym :P
Kurcze, brakuje jeszcze blogafery że splagiatowałem niszę bloga od Antyweb, a następnie Fanatyk splagiatował ją ode mnie ;)
Ludzie, przestańcie się czepiać wszystkiego co jest w internecie - blipafera, blogafera itp ;)
sawb:
Layouty rzeczywiście są podobne i to się rzuca w oczy (mi też od razu nie tak dawnej po zmianie SM przyszedł na myśl). I wg mnie inspiracją był właśnie SM, a nie interaktywnie.
Ale tematyka? Nie, tu jest zupełnie inna sprawa, bo tematycznie obie strony nie są zbliżone, nawet jeżeli uwzględnić jeden wpis z kontentem z SM, to nadal jest to tylko jeden wpis i to z odnośnikiem do SM właśnie.
I jeżeli mam być szczera to wygląda to na czystą prowokację Piotrka. Może to on właśnie takim wpisem chciała sobie podbić statystyki.
pozwolę sobie dać werdykt:
Paweł Opydo 5:0 pwrzosin.
Dam kilka argumentów, bez ładu i składu oraz bez jakiejkolwiek kolejności. Generalnie nie lubię się wtykać w nie swoje sprawy, ale takie coś, co zrobił pwrzosin to jest rzeczywiście afera na skalę Fatku… W sumie to jest tylko zwykłe podpierdalanie.
Logo? Już tyle firm ma podobne logotypy, a nie oskarżają się nawzajem o plagiat. Wystarczy spojrzeć na logopond.com ile jest np. logosów z jakimś listkiem czy np. kółkiem i jak bardzo są one do siebie podobne. Można poszukać też logosów napisanych podobnym fontem, wyglądającym często jak Centaury Gothic itp. Cokolwiek by się teraz nie wymyśliło to i tak można znaleźć coś podobnego, a wręcz takiego samego o czym pojęcia się nie miało.
Górne menu? Dżizaz! W ciągu 10 sekund jestem w stanie podać linki do 5 różnych tutoriali, które pokazują jak zrobię tak wyglądające menu. Nie mówię, że jest fajne, ale zauważyłem, że często jest pokazywane w internecie jak wykonać właśnie takie menu. Więc nie można się dziwić, że jest ono na tym czy innym serwisie. Takie wytykanie wyglądu menu może świadczyć np. o jakichś kompleksach dotyczących górnej części strony. Na techkulturze menu jest b. dobrze dopasowane stylistycznie do pozostałej części serwisu. Stanowi fragment TOPu. Na wnet.bblog TOP nie jest jakoś specjalnie stylistycznie pasujący, nie jest ani fajny ani pomysłowy. a już na pewno nie przemyślany (po cholerę on jest we flashu?! ze wzgledu na te liczne animacje tam?) Nevermind. W każdym razie równie dobrze można powiedzieć, że sidebar na wnet.bblog jest plagiatem dziesiątek tysięcy innych sidebarów, które wyglądają dokładnie tak samo. Można powiedzieć, ale nikt tak nie mówi, bo takie stwierdzenia to idiotyzm. No prawie nikt, o czym widzimy na wnet.bblog.
Co ma do tego Interia i Las Vegas? Cholera, przecież kogo obchodzi to, że Opydo pracuje w Interii (poza mną:P Paweł, przypominam się o FajneBiuro ;)) a Interia promuje się Las Vegas?!
Sexy zdjęcia HDR ;)? Gdzież tu plagiat? Paweł podał linka do smaszing, napisał też, że foty znalazł smaszing w sieci.
Oba serwisy czytam od dawien dawna, smashing zacząłem czytać nawet wcześniej. Ale nie widzę podobieństwa w tematyce. Owszem, są poniedziałkowe inspiracje, ale one są również na kilku innych znanych blogach dotyczących internetu i designu. I co? Każdy w takim razie plagiatował?
Można mówić, że Techkultura jest plagiatem smashing jeśli chodzi o tematykę (choć tak raczej będą mówić osoby, które nie czytały zbyt wielu artykułów z tych blogów). Jeśli pod tym kątem mamy patrzeć na strony, to równie dobrze wnet.bblog jest plagiatem wieeelu innych blogów.
Cóż…
Wiele layoutów jest podobnych. Tak samo można by zarzucić małą oryginalność layoutu bloga pwrzosina, bo w banerze jest umieszczone niezwykle popularne zdjęcie z istock’a (http://www.nokia.com/betalabs http://www.jcommerce.pl/kariera) ;)
koment na szybko bo nie mam dostepu do netu zbytnio:/
“Jestem właśnie socjologiem” - sx ale po tym zaokragleniu pracownikow interii jako plagiatorow czy co tam to bylo (nie pamietam) to bym sie w zyciu nie domyslil:)
no to juz mamy opinie: prawnika, socjologa, administratora strony - czy sam nie uwazasz ze to ‘lekka’ przesada? robienie z igly widly, szukanie afery, czepianie sie byle gowna etc - jak fakt
co do antyweba etc i ich wkladu to opieraja sie BARZO CZESTO tylko na artykulach (wrecz zadko tak nie robia:)
co do stron z gadzetami to nie kopiuja one z press releasow tylko z engadget etc;)
why sie do wykopu nie przyczepisz skopiowal on o NIEBO wiecej z digga niz TK z SM? ;)
AND LAST BUT NOT LEAST apropos:
“Innymi słowy od strony prawnej Paweł Opydo jest bezpieczny. A co z moralnością? Autor Techkultury wydaje się niespecjalnie przejmować etyką. Jest zawodowo związany z portalem Interia.pl, znanym m.in. z bardzo swobodnego podejścia do praw autorskich przy tworzeniu serwisu kulinarnego Smaker.pl. W Las Vegas moralność nie jest najważniejsza - a to własnie miasto chce przypominać Interia.”
“Jak widać na powyższym przykładzie nikomu to nie przeszkadza, oprócz mnie”
JAK NA MULTIKONCIARZA I SPAMERA MASZ NADZWYRAZ SZEROKA OPINIE NT ETYKI :D
moze o tym napisz artykul (imho to material na cos dluzszego)? tyle ze proponuje znalezc innego socjologa do tego artykulu, bo ten jest chyba kiepski:)
btw wiem czym sie zajmuje socjolog, jak mowilem, wyslalem posta za szybko i nie dokleilem tam brakujacego fragmentu:/
kurde zapomnialem dodac jedna rzecz
caly artykul jakby kipial zazdroscia, z wnet zawsze chodzilo o publike (gdzie sie tylko dalo trzeba bylo dac linka a tu nagle TK bez problemu zostaje ’serwisem branzowym’;) do tego teksy typu ‘nie wierze ci’ ‘na miejscu reklamodawcow bym sie zastanowil’ etc to juz w ogole… i jak to ma niby nie przypominac faktu!?
No to dodam jeszcze jedna stronę, na którą wpadłam przypadkiem: http://testerzy.pl Jakieś podobieństwa do TK? :)
A mNiE sIem TeN bLoGaSeK wOgLe NiC a NiC nIE pOdObA. nAzWa BlOgAsKa JeSt IdiOtYcZnA. i UwArZam, ZhE tE rEkLaMy To Po pRoStU rZeNuŁa. I tAk I tAk NiKt iCh NiE oGlOnDa Bo mA aDbLoKa i mA jE wNoSie. AuToRzE wIeNcEj InWeNcJi TfUrTcHeJ. kOfAm CiE. jA, tFuJ KoFaaaaSS:*****
Podpis, podpis... a słyszałem, słyszałem!:
Pan Paweł nie jest pomysłodawcą Mikroplotka.
Pan Paweł doskonale udowodnił, że jest specem od PR i potrafi wybrnąć z każdej sytuacji.
Pan Chilito ma zamiar dorównać młodszemu o dekadę koledze.
Pan pwrzosin jest obiektywny jak drobne przeziębienie.
Zmieniam zdanie o polskiej ‘blogosferze’.
Podpis, podpis... a sÅyszaÅem, sÅyszaÅem!:
I napewno Google Translate nie tłumaczy strony z polskiego na angielski.
No okej, ale o co chodzi? :]
Jak to nie ja jestem pomysłodawcą Mikroplotka? ;)
Czytelnik (tzw. Pan Podpis):
Panie Pawle, nie udawajmy głupszego niż jesteśmy.
Panie Pawle, również jak kolega potrafię zrozumieć, że pracodawca może wymagać od Pana ‘różnych rzeczy’, bądź co bądź potrzebował Pan pieniędzy ale proszę mi wierzyć - naprawdę nie ma się czym chwalić.
Ze wszystkimi Pana wadami i tak wypada Pan zdecydowanie lepiej niż Pan pwrzosin którego subiektywizm ociera się o fanatyzm.
Mój drogi, to jest trochę tak jak z Fotka.pl. Można mówić, że użytkownicy tego serwisu są głupawi, że to serwis dla dzieciaków i napalonych nastolatków.
Ale takie serwisy istnieją, a twórcy na pewno są z nich dumni. Gdyby cały świat zajmował się “kulturą wysoką” to… prędzej czy później potrzeba sprawiłąby, że ktoś zacząłby zajmować się głupotami :)
Akurat LaVira jest serwisem absurdalnym. Z akcjami mniej lub bardziej śmiesznymi, ale raczej nie ociera się o wyjątkowo wysublimowane poczucie humoru. Tylko, że gdyby się ocierał, to prawdopodobnie w ogóle by się “nie klikał” ;)
Ot, taki target, taki pomysł. Nie uważam, żeby było się czego wstydzić.
przez przypadek jeszcze raz tu wapdlem i chcialbym wiedziec o co chodzi z “Panem Chlitto”:)?
Gdyby chodziło tylko o logo to nie byłoby tematu (a jedynie wątpliwości) - natomiast jeśli wziąć pod uwagę cały POPRZEDNI layout (fajnie, że zmieniłeś, choć obecny jest gorszy…) to podobieństwo układu i pewnych elementów (jak górne menu), a dodatkowo to nieszczęsne logo… zdecydowanie zbyt duża zbieżność. Oczywiście przy tej skali bloga - nie ma problemu, ale eleganckie to na pewno nie było. Po zmianie lay’a - niesmaku już nie ma, ale teraz polecam zrobić zupełnie nowy design i logo bo obecne nie są już spójne. Oczywiście to tylko moje zdanie.
Trudno jest jednoznacznie powiedzieć co jest inspiracją, a co plagiatem. Na pewno coś takiego jak wybór materiału (vide wpis ze zdjęciami HDR) - też objęty jest prawem autorskim.
Twoje tłumaczenie można by pociągnąć do absurdu i kopiując cudzy tekst napisać “ja tylko użyłem tych samych słów, a one są przecież nie są własnością tego autora - gdzie tu łamanie praw autorskich”. Prawem autorskim objęty jest DOBÓR słów, tak samo jak DOBÓR zdjęć HDR.
Niestety ludzie ciągle nie rozumieją na czym polega prawo autorskie i wydaje im się, że obejmuje tylko rzeczy “stworzone” przez artystę. W rzeczywistości autor nigdy nie “tworzy czegoś z niczego”. Zawsze czerpie i składa. Pozostaje pytanie - ile daje od siebie.
W sensie prawnym - prawem autorskim jest objęta nie tylko treść i główny projekt, ale nawet tak ulotne elementy jak STYL czy ogólny KLIMAT (mood). Serio.
Dla mnie najważniejszym kryterium jest nie ilość i dokładność powielonych elementów, ale ogólne wrażenie. A to było uderzające. Po wejściu na starą Techkulturę - bardzo wielu czytelników Smashing Magazine miało uczucie deja vu.
A więc pomijając różny poziom wpisów krytycznych na ten temat - prezentowane tu tłumaczenie nie jest dla mnie wystarczające.
Zresztą - przecież zmieniłeś layout. I słusznie.
@Klos - co do układu - to akurat zawierał (i zawiera) on elementy, które powtarzają się na setkach stron. Teraz możesz powiedzieć, że np. plagiatuję Bebo.com (szary pasek i nawet logo podobne).
“Wpis ze zdjęciami HDR” to nie był mój wybór materiału. Po prostu podlinkowałem do wpisu z innego bloga, wrzucając kilka przykładowych zdjęć. Jeżeli podlinkowanie do innego bloga ktoś traktuje jako plagiat, to… współczuję :)
Co do kopiowania tekstów - wiem, że tego nie napisałeś, ale jeszcze raz podkreślę, że żadnych tekstów nie kopiowałem, a informacja jakobym to robił była po prostu wyssana z palca.
Nie do końca zdefiniowane pojęcie “klimatu” jest dla mnie tak samo sensownym zarzutem jak stwierdzenie, że oba blogi mają taką samą tematykę. Bez urazy :)
A layout zmieniłem z zupełnie innego powodu - raz, że menu przestało się mieścić, a dwa, że planuję wykorzystać górny pasek jako ramkę - ale o tym na razie sza ;)
>> Po prostu podlinkowałem do wpisu z innego bloga, wrzucając kilka przykładowych zdjęć.
OK, jest szerokie pole do zacierania granicy, ale robienie wpisu, którego jedyną zawartością jest link do JEDNEGO wpisu na innym blogu + skopiowanie części zawartości tego wpisu…
>> Nie do końca zdefiniowane pojęcie “klimatu”
Jak wspomniałem - terminy takie jak “mood” pochodzą bezpośrednio z amerykańskiego prawa autorskiego. I na tej podstawie można przegrać/wygrać w sądzie. I tyle.
Na szczęście możemy skończyć na przekomarzaniu.
“OK, jest szerokie pole do zacierania granicy, ale robienie wpisu, którego jedyną zawartością jest link do JEDNEGO wpisu na innym blogu + skopiowanie części zawartości tego wpisu…”
!!!
Bo to był wpis w miniblogu, którego treścią był właśnie ciekawy link wyszperany w Sieci! Taka jest idea minibloga, i takich wpisów znajdziesz setki na setkach blogów o.O I co, to jest niby “kopiowanie”?
“Jak wspomniałem - terminy takie jak “mood” pochodzą bezpośrednio z amerykańskiego prawa autorskiego. I na tej podstawie można przegrać/wygrać w sądzie. I tyle.”
W takim razie proszę o definicje. Bo nie bardzo rozumiem, jak dwa blogi o odmiennej tematyce mogą mieć ten sam “klimat”. Chyba, że chodzi o “klimat wyglądu” - w takim wypadku np. wszystkie strony grunge są swoimi plagiatami nawzajem?
>>Bo to był wpis w miniblogu, którego treścią był właśnie ciekawy link wyszperany w Sieci! Taka jest idea minibloga, i takich wpisów znajdziesz setki na setkach blogów o.O I co, to jest niby “kopiowanie”?
Miniblog to jest np. “Sideblog” na SmashingMagazine - ich miniblog nie nabija im odsłon, rate’ów w Technorati itp., nie produkuje jałowego RSS’a, ani nie przenosi dyskusji ze źródłowego bloga na ich stronę. I to jest jak najbardziej OK. Skromna informacja + link.
Twój “miniblog” jest “mini” tylko z nazwy. Jest to normalny wpis, który działa w oczach czytelników (i w oczach “googlów”, “technoratich” i innych) - dokładnie tak samo jak wpis “maxi”. A to już jest postrzegane (jak widać nie tylko przeze mnie) - niezbyt dobrze.
>>Chyba, że chodzi o “klimat wyglądu” - w takim wypadku np. wszystkie strony grunge są swoimi plagiatami nawzajem?
Szkoda trochę na to czasu bo nie będzie sędziego, który przyzna komuś rację. (Zawsze można powiedzieć, że “sędzia kalosz”…). Jeśli nie widzisz, że stary lay jest BARDZO podobny do SM to nic gadaniem teraz nie udowodnię. Jeśli bardzo chcesz to mogę obydwa wrzucić na jakieś zagraniczne forum dizajnerskie (gdzie ludzie nie będą nas znać) i zapytać czy uważają, że to plagiat czy nie? Jak myślisz, co odpowiedzą?
Dobra, nie chce mi się już tłumaczyć, że “nie jestem wielbłądem”. Jeżeli uważasz, że na SM miniblog: krótki wpis + link - jest dobry, a u mnie miniblog działający na identycznej zasadzie jest zły, to chyba nie ma sensu.
Nie, no mi też się znudziło: wykazałem całą serię ważnych różnic między twoim “miniblogiem” i tym na SM, a ty twierdzisz, że są identyczne. Jeszcze raz:
1. Miniblog na SM nie przenosi dyskusji z bloga, którego linkuje do siebie.
2. Nie nabija sobie cudzą treścią odsłon (bo jest tylko na stronie głównej) i różnych rate’ów opartych na ilości wpisów (bo nie ma własnego RSS’a, a wpisy nie mają własnych adresów).
OK, jeśli starczy czasu to zapytam o zdanie “ławę przysięgłych” z jakiegoś dobrego zagranicznego forum dla grafików.
A, znaczy chodzi o to, że miniblog na SM nie ma permalinków? W takim razie 99% miniblogów, które posiada takowe, stanowi plagiat?
Szczerze mówiąc, pierwszy raz spotkałem się z oskarżeniem, że podlinkowanie do wpisu z innego bloga stanowi plagiat.
>>A, znaczy chodzi o to, że miniblog na SM nie ma permalinków? W takim razie 99% miniblogów, które posiada takowe, stanowi plagiat?
Oczywiście nie o to chodziło. I myślę, że dobrze to wiesz. Tak czy siak dyskusja nie ma sensu.
Napisz komentarz