A już myślałem… Wywiady z bloggerami #3 - Homikus

O “Aferze Blipowej”

czerwiec 2nd, 2008, Paweł Opydo

Blip.pl

Czytam pierdu pierdu o Blipie brzmiącę jak pretensje kogoś złapanego na masturbacji w tramwaju, że nie spodziewał się, że ktoś go może zobaczyć.

I to jest naprawdę chyba najlepsze podsumowanie całej tej sytuacji. Blip jest serwisem, w którym z natury upubliczniamy wszystko, co tam piszemy.

Jeżeli wrzucam posta na blog, to mimo, że mogę go potem skasować, nie mam możliwości całkowitego usunięcia go z Sieci (zawsze jest Webarchive, archiwum Google albo kopia w czytnikach RSS).

Z Blipem jest tak samo. Tylko, że to jest serwis, w którym każdy ma możliwość podejrzenia nawet wiadomości wysyłanych przez nas do konkretnego użytkownika. Więc po prostu trzeba się zastanowić, zanim się coś wyśle. Od razu skojarzyła mi się (dość stara już) kampania społeczna:



Kategorie: Blogging, Internet |

17 komentarzy do wpisu “O “Aferze Blipowej””


Łukasz Sobek:

Jedyną granicą naszej prywatności jesteśmy my sami, blip tylko ułatwił zwalanie winy na innych ;)

fallo:

Komentarz Bartka faktycznie cool ;)

radek:

Wszystko zalezy od nas i nie ma co zrzucac wine na serwisy internetowe.

htt:

A jak ktoś się nie czuje na siłach, to wyciąga wtyczkę, i koniec niebezpieczeństw :)

Paweł Opydo:

@Łukasz @Radek - dokładnie o to chodzi :) Akurat VaGla podjął świadomą decyzję i poprosił o skasowanie konta, co nie zmienia faktu, że wrzucając wcześniej ogólno dostępne wpisy nie mógł spodziewać się, że nikt nie będzie mógł ich znaleźć ;)

hazan:

Ja inaczej zrozumiałem artykuł VaGla, szczególnie że blipscan nie pokazuje tego co można znaleźć na stornie (czyli całego archiwum dialogów między obcymi osobami). Oczywiście nie jest to problem natury “danych prywatnych” ale świadomości że coś takie może przybrać takie kształty.

Olgierd:

A nie jest tak, że reguły w serwisie i jego obocznościach zmieniły się w tzw. międzyczasie? Czyli: na dziś wiem, że moje rzeczy są rozpowszechniane/udostępniane w sposób jakiś tam, ale za czas jakiś ni stąd, ni z owąd zasady te się zmieniają — a ja nie mam wiele do zaoponowania?

Paweł Opydo:

@Olgierd - nie no, od początku było wiadomo, że każdy wpis jest publicznie dostępny. Więc jeżeli cokolwiek się zmieni, to raczej w kierunku większej “prywatności”, bo jeszcze bardziej udostępniać się już nie da :)

palik:

świetny tekst o tramwaju :)

jak ktoś z kimś rozmawia przez blipa i potem ma pretensje że blipscan go ‘nagrał’ to trochę śmieszne, ale czasem faktycznie przydałaby się funkcja ‘off the record’, z tego co gdzieś czytałem jest już w planach…

Olgierd:

Publicznie dostępne to jedno, ale czy od samego początku było powiedziane, że przez to całe api inne serwisy będą mogły ’ssać’ dane na zewnątrz?
Pytam bo sam konto na blipie mam od parunastu dni, ale nawet nie pomacałem jeszcze ;o)

Olgierd:

LOL, no tak, otworzyłem sobie w osobnym okienku wpis Vagli, ale nie doczytałem ;-)

Paweł Opydo:

@Olgierd - bez API też by mogły ssać teoretycznie - jak chociażby Google, który analizuje wszystko i wszystkich, i nie prosi o zgodę ;)

Olgierd:

No to po co kiedyś był szum jak się Grono na Gógla “przypadkowo” otworzyło? Dokładnie taka sama historia, niestety. Vagla ma rację, Daga Gugu ma swój regulamin w głębokim poważaniu, coś tam sobie napisali, ale za nic go mają.

Takie rzeczy robi się inaczej: przygotowuje nowy regulamin, wysyła użytkownikom jego treść do zaakceptowania, jak komuś się nie podoba to papa, jak się podoba to jedzie dalej z koksem.
Kurczę, niedawno jednym takim nie mogłem wytłumaczyć — bardzo podobna sprawa! — że jak chcą robić mailingi do swoich użytkowników to też nie mogą po prostu dopisać tego do regulaminu i pójść za ostatnim jego paragrafem, że ‘wchodzi w życie’ i tyle.

Paweł Opydo:

Z tym, że Grono było serwisem zamkniętym, który się “otworzył”, a Blip od początku był i jest serwisem otwartym.

Jak przygotować nowy regulamin, skoro ta idea się nie zmienia? :) W regulaminie jest zaznaczone, że Blip nie udostępnia komomu danych osobowych. Ale to nie znaczy, że jeżeli np. wrzucimy na Blipa (ogólnodostępnego!) swój numer telefonu, to winą za to możemy obarczyć twórców serwisu.

Olgierd:

No to jest różnica mniej więcej taka jak zgoda na pokazanie własnych danych w książce telefonicznej oraz wynikające z braku zgody podpięcie pod tę bazę innego serwisu, który będzie coś tam sobie z tymi danymi robił. (Celowo nie piszę o spamowaniu, ponieważ cel może być każdy inny, niekoniecznie sam w sobie bezprawny.)

Techkultura.com - kultura, internet, media » Prywatne wiadomości na Blipie!:

[...] powiedzieć, czy ficzer został wprowadzony w związku z ostatnią “aferą”, czy twórcy planowali to wcześniej, ale dopiero co na Blipie zostały uruchomione prywatne [...]

Napisz komentarz







 






Autorzy Bliplog Szukaj RSS
 






Popieram Kodeks Blogerw