Utrzymanie użytkownika na stronie #1: crosspromocja
Paweł Opydo
Wielu twórców stron internetowych i blogów patrzy na swoje statystyki w bardzo zawężony sposób. Wiadomo, pierwsze, na co zwracamy uwagę, to ilość odwiedzin i odsłon. Na dalszy plan schodzą takie wartości, jak procent odrzuceń (czyli ilu użytkowników, zaraz po wejściu na stronę, opuściło ją), procent powracających userów czy długość ich przebywania na stronie.
Dziś poruszę temat tego ostatniego, ale nie tylko, bo wszystkie te wartości mają na siebie nawzajem spory wpływ.
![]()
(Od razu zaznaczam, że temat jest baaaardzo rozległy, i w tym wpisie znajdziecie jedynie kilka przykładów i ogólne zaprezentowanie “z czym to się je”. Jeżeli się spodoba, to w kolejnych tekstach będę prezentował to szerzej)
Czym bardziej strona zaciekawi użytkownika, tym mniejszy będzie współczynnik odrzuceń, a większy - procent powracających czytelników. Jednym ze sposobów na jak najdłuższe przyciągnięcie uwagi naszego gościa, jest crosspromocja.
Pod tym magicznym terminem kryje się - najprościej - takie zagospodarowanie witryny, żeby użytkownik mógł poruszać się po niej płynnie - przechodząc z podstrony na podstronę, nie wracając na stronę główną w poszukiwaniu ciekawiących go informacji. W ten sposób naprawdę surfuje po internecie. Brak crosspromocji sprawia, że po przeczytaniu artykułu nasz gość po prostu zamknie zakładkę, bo w zasięgu wzroku nie zobaczy nic, co go ciekawi.
Crosspromocja w teorii zajmuje się promowaniem wzajemnie różnych podserwisów strony. Poruszę jednak temat w szerszym kontekście, pokazując także przykłady wewnętrznego linkowania serwisów.
Serwisem świetnie wykorzystującym te metody promocji treści, jest Yahoo. Zresztą, w tym temacie amerykańskie strony zasadniczo są trochę “do przodu” w stosunku do naszego kraju - ale ten portal wyróżnia się także tam.
No dobrze, wchodzimy więc na przykładowy news na Yahoo. Zobaczcie co jest widoczne po lewej, na samej górze:
Odpowiednie bloczki pokazują nam najnowsze, powiązane z tematem materiały z galerii i sekcji wideo portalu. Użytkownik ma więc dostęp do multimediów powiązanych z interesującym go tematem. Oczywiście, klikając na zdjęcie, trafia na stronę, z której może przechodzić do kolejnych galerii - i tak w zasadzie bez końca. Wróćmy jednak do newsa - oto co widzimy na samym dole:
Słusznie uznano, że jeżeli użytkownik przebije się przez cały artykuł, to może być zainteresowany dalszym czytaniem newsów w tej kategorii. Stąd, na końcu dostaje wszystko, co jest mu potrzebne do dalszego surfowania - linki do informacji w tym temacie, najnowsze wpisy z tej kategorii, najbardziej popularne artykuły. A co w naszych portalach znajduje się zaraz pod tekstem? Oczywiście… komcie.
No ale nic, przejdźmy dalej. AOL - kolejny “zagramaniczny” portal, tym razem poszedł w nieco inną stronę - mniej dostosowaną do użytkownika. O ile na Yahoo sporo elementów autopromocyjnych działa na zasadzie kategorii czy ujednoliconych tagów, dostosowując się do tego, czego szuka użytkownik, to AOL serwuje woli chyba serwować interesujące treści z różnych tematów.
Weźmy stopkę na dole strony newsowej:
Czego tu nie ma! ;) Film, muzyka, newsy, serwis o prowadzeniu domu… Wszystko - prawdopodobnie - dobrane “ręcznie” przez redakcję. Ma to ten plus, że czasem losowo dobierane materiały okazują się być średnio interesującymi. Zresztą, niemal identyczną rzecz robi rodzima Gazeta.pl:
Matod na utrzymanie użytkownika na stronie jest wiele, i wszystko tak naprawdę ogranicza tylko nasza fantazja. Pamiętać należy jednak o tym, że nasz gość powinien mieć możliwość płynnego surfowania po naszej stronie.
Nie linkowanie do strony głównej - dla przykładu - jest samobójstwem. To absolutna podstawa, żeby dać użytkownikowi możliwość wygodnego powrotu “do początku”. Ale to jeszcze nie wszystko - wystarczy trochę się postarać, pokombinować, żeby zminimalizować poziom odrzuceń i zwiększyć czas przebywania na stronie.
P.S. Jakby ktoś pytał - u mnie średni czas to ok. 4 min, współczynnik odrzuceń - 1,5% (tak, półtora!). Średnie z ostatnich 3 miesięcy.
(foto)











Wszystkie