Wypożyczanie filmów na Plejada.pl |
Paweł Opydo 
O ITI-owskiej Plejadzie już nieco było na blogu, ale dziś temat poruszę pod nieco innym, i bardzo praktycznym kątem.
Wszystko zaczęło się od… serialu 39 i pół. Fajny serial swoją drogą, dobrze “się ogląda”, chociaż wkurza ciągłe wpierniczanie przez wszystkich bohaterów parówek “Jedynki” i równie nachalny product placement Zetki. Ale nie o tym miało być.
Uzależnienie od internetu daje mi się we znaki, między innymi w taki sposób, że nie potrafię już oglądać żadnych seriali w telewizji. Nie potrafię o konkretnej porze usiąść przed ekranem i obejrzeć kolejnego odcinka. Muszę mieć nastrój, chwilę czasu - a to następuje w godzinach różnych, więc wszystko oglądam na DVD ;) Ale nie o tym też.
![]()
Postanowiłem więc zabulić SMS-em te 5zł i kupić tygodniowy dostęp do rzeczonego serialu, co by nadrobić te 7 odcinków. Przy okazji trochę ponarzekałem, i trochę podyskutowałem na ten temat z Tomkiem Berezowskim z TVN-u. I o tym właśnie. Konkretniej:
- Plejada ma średnio przemyślany system kupowania dostępu do seriali. Najpierw naciskam przycisk, wybieram rodzaj płatności, dostaję info o numerze i treści SMS. Dostaję SMSem kod, więc żeby go wklepać loguję się na konto, klikam ten sam przycisk co poprzednio, wybieram rodzaj płatności i (ignorując info o SMS) klikam jeszcze jeden przycisk. Trafiam na stronę, gdzie po raz kolejny zachęca się mnie do wysłania SMSa, ale ignoruje to, jako że już to zrobiłem - wpisuję kod w odpowiednie pole. Potem wchodzę na stronę serialu, wybieram odcinek, klikam, że chcę obejrzeć całość (a nie zwiastun), potem się loguje w jakimś windowsmediaplayerowym dżingsie, żeby potwierdzić, że mam dostęp. Uff, oglądam!
- No dobra, tak opisane brzmi to gorzej, niż jest faktycznie, ale “ergonomię” możnaby poprawić.
- Wideo pozostawia wiele do życzenia. Nie będę się już jakoś bardzo wkręcał w konkretny opis jakości tegoż, powiem tylko, że oglądanie go w pełnym ekranie odpada. Do tego wspomnę, że dostępne w Sieci torrenty są lepszej jakości (podobno, tak słyszałem!)
- No właśnie. Zastanawiam się, czy w obecnych czasach, skoro w internecie w dniu premiery pojawiają się ostre jak brzytwa (w sensie jakości, nie że jakiś krwawy hardkor) odcinki serialu, jest sens jeszcze utrudniać userom dostęp do oficjalnej, sieciowej wersji?
- O jakich utrudnieniach mówię? O dodatkowych zabezpieczeniach WMP. Dzięki nim niemożliwe jest np. zgranie streama na dysk. Czyli użytkownik po zakupieniu dostępu np. na tydzień, nie może go “na lewo” ściągnąć.
- Efekt tego jest taki, że do oglądania wymagany jest Internet Explorer 5.0, lub wyższy.
- Chociaż na IE8 nie udało mi się nic obejrzeć, pewnie dlatego, że beta.
- A to i tak walka z wiatrakami. Podejrzewam, że masa użytkowników, którzy dostaną wideo marnej jakości, które do tego wymaga używania konkretnej przeglądarki, powiedzą po prostu “a takiego wafla!” i ściągną film z torrentów.
- A jeżeli komuś zależy, to i tak złapie obraz z tego odtwarzacza, mimo wszystkich zabezpieczeń.
- Rozumiem powody takiego a nie innego działania twórców Plejady, ale osobiście mimo wszystko uważam, że wystarczyłby stream, z dostępem przypisanym do konta. Łatwiej, szybciej, sympatyczniej - i wygodniej dla tych userów, którzy chcą oglądać filmy legalnie w Sieci.
- Inna sprawa, że TVN lubi walkę z wiatrakami :)








Wszystkie
