TUBA02 Mikrocelebryci vs Gwiazdy
Podoba mi się!

“Złoty Kompas” - recenzja

marzec 4th, 2008, Paweł Opydo

Złoty Kompas - Golden Compass

Złoty Kompas - zdobywca Oscara w kategorii Najlepsze efekty specjalne, film reklamowany jako dzieło fantasy godne porównania z Władcą Pierścieni Petera Jacksona. Taa… Tyle jeśli chodzi o marketing, a jak jest naprawdę?

Hmm… Trudno powiedzieć. Obejrzałem. Skończył się. Wyszedłem. Koniec bajki. Niestety, o produkcji Chrisa Weitza nie mogę powiedzieć więcej niż to, że jest filmem poprawnym.

W jakim sensie poprawnym? Ano w takim, że w zasadzie nie zapamiętałem żadnej ciekawej, zadziwiającej sceny, żadnej fascynującej postaci. Ot tak, niby źle nie było, ale jednocześnie mógłbym tego filmu nie oglądać, i nic bym nie stracił.

O czym to?

Fabuła jest - niestety - nijaka. Książki nie czytałem, ale w filmie nie do końca wiadomo o co chodzi. To znaczy - podstawy mniej-więcej znamy, ale czym jest ten cały “pył”, co on daje i po co, na czym polega reżim panujący w tym uniwersum - możemy tylko się domyślać.

Niestety, historia została przerwana w momencie, gdy zaczęła się rozkręcać. Pewnie będzie kontynuacja, ale jakoś nie wyczekuję jej niecierpliwie.

Do tego dziwna sprawa - z jednej strony mieliśmy koszmarne dłużyzny (w zasadzie w całym filmie niewiele się zdarzyło), a mniej więcej do połowy autorzy skupili się na ukazaniu fantastycznej wizji poprzez ładne - ale zupełnie niepotrzebne - sceny. Z drugiej strony - choć to uwaga bardziej techniczna - kilka razy w filmie miałem wrażenie, że ktoś w losowych momentach wyrzucił parę sekund przy “cięciu” filmu.

Przykład? Ci Źli atakują główną bohaterkę. Zachodzą ją w mrocznej uliczce z dwóch stron. Dziewczynka krzyczy i… nagle, ni z tego ni z owego, za pomocą buta “otwiera” jakieś pobliskie drzwi i ucieka. Brak chociażby krótkiej scenki, pokazującej, że Lyra zauważa drogę ucieczki i podbiega do drzwi - bez tego widz nagle czuje się zdezorientowany i nie wie co w zasadzie się zdarzyło :) I tak jest jeszcze kilka razy.

Aktorsko?

Jest poprawnie. Nie dlatego, że Nicole Kidman albo Daniel Craig są słabymi czy średnimi aktorami - po prostu scenariusz nie pozwolił im na rozwinięcie skrzydeł. W zasadzie jedynie Dakota Blue Richards miała szansę pokazać co potrafi. Wyszło jej średnio. Niby jest ok, ale jakoś szczególnie nie wzbudza emocji.

Role drugo i trzecioplanowe podobnie. Przez ekran przetacza się spora liczba bohaterów, ale w sumie większość z nich nie zwraca naszej szczególnej uwagi. W centrum wydarzeń zawsze mamy Lyrę i Pantalaimona (który jest za to tworem komputerowym).

Technicznie

Muzyka jest w sumie sympatyczna, ale jakoś szczególnie w ucho nie wpada. Zresztą, podobnie jak cały film.

Na wyróżnienie zasługują efekty specjalne. Uważam jednak, że Oscar jest jedynie efektem słabej konkurencji w tym roku. Z jednej strony bowiem mamy tu elementy zrobione świetnie (cyfrowa sceneria, niedźwiedzie, lot nad miastem) a z drugiej - słabe postaci zwierzaków, od których wprost bije sztucznością.

Scenografia jest ok. Ale to norma w holywoodzkich produkcjach, więc mimo wszystko zachwytu nie ma.

Zabrakło iskry bożej ;)

No niestety, nie udało się. Nie jest to film zły, ale dobry też nie. Jest nijaki.

Mam wrażenie, że twórcy nie mieli pomysłu na tę ekranizację. Ogląda się bez emocji, nie wyczekuje kontynuacji. Jedyny plus jest taki, że po obejrzeniu filmu mam ochotę… przeczytać książkę. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że Złoty Kompas to po prostu jedna z tych nieudanych prób przeniesienia powieści na srebrny ekran, a książka Pullmana może być całkiem dobra :)

{democracy:4}


Kategorie: Film, Kultura |

8 komentarzy do wpisu ““Złoty Kompas” - recenzja”


Eve:

Średniak :]

Gumisie:

Ee tam ogladalo sie fajnie :) rewelacja nie, ale ok bylo.,

Maks:

Wizualnie ładne, ale nuuuuuuuuuuda. Kino familijne.

HugiK:

Poniżej przeciętnej. Wynudziłem się jak mops :/

Łukasz :]:

Poniżej oczekiwań, spodziewałem się więcej - nie wyszło.

Paweł Opydo:

@Gumisie - dla mnie to film, któremo mogłoby nie być. Nie nudziłem się jakoś strasznie, ale jednocześnie się nie emocjonowałem ;) Taki nijaki.

Paweł Opydo:

@Maks - kino familijne nie musi być od razu nudne, patrz mój ukochany The Lion King :)

Paweł Opydo:

@Łukasz - ja oczekiwań nie miałem, szczerze mówiąc :) W sumie film zobaczyłem jakoś przez przypadek, nie wyczekiwałem go i nie planowałem się wybrać.

Zresztą, to widać po “opóźnieniu” recenzji, ZK widziałem ładne parę tygodni temu ;)

Napisz komentarz




 



Autorzy Bliplog Szukaj RSS