Blogujemy dla siebie, czy dla innych? |
Paweł Opydo 
Dawno temu była taka reklama, w której różne osoby z różnych środowisk dzieliły się swoimi “życiowymi hasłami”. Abstrahując od reklamowanego produktu i samej idei, pojawiły się tam dwa przeciwstawne hasła. Masa z Was pewnie nie pamięta reklamy, ale kojarzy te dwa zdania, które przedostały się do języka potocznego: “Miej zasady. Łam zasady.”
Celem tego przydługiego wstępu jest postawienie tezy, że czasem równie prawdopodobne i logiczne wydają się nam dwa przeciwstawne sobie poglądy.
Tak jest również w przypadku bloggingu. Wiele razy czytałem, że “bloga prowadzi się dla siebie, nie dla innych”. Równie często spotykałem się ze stwierdzeniem, że “przecież bloga nie prowadzisz dla siebie, tylko dla społeczności!”.
Spróbujmy więc przeanalizować wszelkie “za” i “przeciw” :) Pisząc “wcielam się” w osobę głoszącą takie poglądy, w żadnym wypadku nie są to moje realne przemyślenia :P
Bloga piszę dla siebie!
To przecież racja. W końcu to JA zakładam bloga, i robię to dla WŁASNEJ przyjemności. Mogę go w każdej chwili skasować, i nikt mi tego nie zabroni. Zawszę mogę przerwać, i nic nie jest w stanie zmusić mnie, żebym robił coś wbrew sobie.
Moi czytelnicy wchodzą na bloga, ale tak naprawdę nic mi nie dają. Równie dobrze mogłoby ich nie być, chociaż wtedy blogging nie przynosiłby takiej satysfakcji. Ale ma przynosić satysfakcje i przyjemność mnie - nikomu innemu :)
Bloga piszę dla innych!
Mam publikować dla siebie? Nonsens. Przyjemność pisania bloga polega właśnie na dzieleniu się swoją wiedzą i twórczością z czytelnikami! Czymże byłby blog bez czytających go ludzi?
Równie dobrze mógłbym pisać przemyślenia w zeszycie i chować go do szuflady. Ale tak nie jest - dlatego robię wszystko, żeby blog podobał się moim czytelnikom - często wbrew własnemu “widzimisię”.
![]()
I dlaczego - jak zwykle - najlepszy jest złoty środek ;)
Odpowiedź najprostsza - bo skrajność nigdy nie jest dobra ;) A szerzej - bo pisanie bloga to czerpanie przyjemności z tworzenia czegoś, i pokazywania światu. Z jednej strony tworzenie tego bez przyjemności nie ma sensu, a z drugiej - blog, którego autor nie zwraca uwagi na potrzeby czytelników, szybko zostanie “sam”.
To wszystko jest świetnie widoczne w zagranicznej, szczególnie amerykańskiej blogosferze. Wiele można powiedzieć o tym narodzie, ale akurat relacje czytelnik-blogger są wspaniałe. Dlatego, że wynikają z obustronnego szacunku - blogger szanuje potrzeby czytelników, a czytelnicy potrzeby bloggera. Blogger nie przedstawia poglądu “jak ci się nie podoba to wy*ierdalaj” - jak przykładowo imć Rafi, który tak reaguje na wszelaką krytykę (nie, osobiście mnie to nie dotknęło, ale wystarczy poczytać komentarze). Czytelnicy nie mają do bloggera podejścia “życzeniowego”, czyli “jak już tworzysz bloga, to masz zrobić to, tamto i siamto, bo ja tak chcę”.
I wszyscy żyją w pokoju ;)
Czasem pomiędzy dobrem twórcy i dobrem czytelników jest cienka linia - ale zamiast starać się przeciągać blog na jedną lub drugą stronę, trzeba uczyć się na niej balansować - wspólnymi siłami. To tak w ramach poezji, na koniec :)
Lipcowe podsumowanie
Przepraszam za tytuł tego paragrafu, nie mogłem się powstrzymać ;) Kilka słów od Pawła Lipca, autora Polskiego Bloggera.
To, czy piszemy dla siebie czy dla innych zależy od wielu czynników. Jestem gotów bronić tylko jednej tezy: że nie ma blogów w 100% osobistych. Wynika to z miejsca w jakim są publikowane. Jeśli pchamy coś do sieci to z założenia liczymy na to, że ktoś to dostrzeże. Gdybym nie chciał udostępniać swoich przemyśleń to spisywałbym je w zeszyciku i chował do szuflady. Jeśli ktoś pisze w Sieci to z założenia treść jest “publiczna”.
To, że ktoś pisze bardziej osobiście nie znaczy, że pisze dla siebie - wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że to są właśnie blogi ludzi, którym wyjątkowo zależy na tym aby ktoś je dostrzegł. Blogi tematyczne (pisane przez profesjonalistów czy hobbystów) z założenia nie są pisane tylko dla siebie. Wiadomo, że taki blog ma służyć budowaniu wizerunku czy marki osoby/firmy/usługi/etc.
Reasumując - póki nie rozpędziłem się w tym wywodzie zbytnio - to czy ktoś pisze “pod publiczkę” czy “dla siebie” zależy od konkretnego przypadku. Jednocześnie nie wierzę w istnienie skrajnych przypadków - to znaczy jeśli mielibyśmy umieszczać blogi na skali -50pkt do 50pkt gdzie wartości ujemne odzwierciedlają “osobistość” bloga a dodatnie jego “profesjonalność” to im bliżej skrajnych wartości tym mniej blogów.
Miałem już skończyć ale jeszcze jedna istotna myśl: Nie da się pisać o czymś co Cię nie interesuje! Jeśli miałbym na zlecenie firmy pisać jej bloga o spawaniu podwodnym to na 100% bym tego nie zrobił dobrze bo sie na tym nie znam. Aby pisać dobrego bloga tematycznego trzeba pisać o czymś co Cie interesuje - nie musisz od początku być ekspertem, możesz sie dopiero uczyć, ale musisz to lubić. Sam tak zaczynałem, więc wiem co mówię :)
P.S. Serdecznie przepraszam również za seksistowski obrazek do posta. Również nie mogłem się powstrzymać :)


To, czy piszemy dla siebie czy dla innych zależy od wielu czynników. Jestem gotów bronić tylko jednej tezy: że nie ma blogów w 100% osobistych. Wynika to z miejsca w jakim są publikowane. Jeśli pchamy coś do sieci to z założenia liczymy na to, że ktoś to dostrzeże. Gdybym nie chciał udostępniać swoich przemyśleń to spisywałbym je w zeszyciku i chował do szuflady. Jeśli ktoś pisze w Sieci to z założenia treść jest “publiczna”.





Wszystkie
