“The Lion King” - najlepsza animacja wszechczasów?
PaweÅ‚ Opydo Czasem czÅ‚owieka bierze na wspomnienia. Mnie ostatnio tak “wzięło”, i postanowiÅ‚em odÅ›wieżyć sobie film z dzieciÅ„stwa - The Lion King, czyli po naszemu Króla Lwa. TrochÄ™ siÄ™ baÅ‚em - że bÄ™dzie tak jak z graniem w pierwszÄ… część Medal of Honor, kiedy to okazaÅ‚o siÄ™, że po latach gra nie robi już takiego wrażenia, jak we wspomnieniach. Te obawy okazaÅ‚y siÄ™ jednak bezpodstawne.
Wizualnie miażdży. Scenariuszowo - bawi i wzrusza. Muzyka wbija w ziemiÄ™. Mimo obejrzenia w kinie trzech części Shreka, po tym “seansie” stwierdziÅ‚em, że chyba żadna cyfrowa animacja nie przebije tego arcydzieÅ‚a. Nie wiem dlaczego robi to takie wrażenie - niby nowe, stworzone za pomocÄ… komputerów produkcje, sÄ… bardziej szczegółowe, realistyczne. Ale rÄ™cznie malowane obrazy, gra Å›wiateÅ‚, widoki - zapierajÄ… dech w piersiach.
Król Lew (ang. The Lion King) – film animowany ze studia Walta Disneya, wydany w 1994. Był to 32 pełnometrażowy film, wydany przez wytwórnię.
Po raz pierwszy obejrzałem ten film w oryginalnej wersji językowej. Obsada jest rewelacyjna - świetny Jeremy Irons jako Scar, zabawny Rowan Atkinson jako Zazu, i oczywiście James Earl Jones, jako Mufasa. To tylko trzy pierwsze z brzegu nazwiska - oprócz tego występują niemniej świetni Matthew Broderick czy Whoopi Goldberg. Słuchanie takiej plejady gwiazd to prawdziwa przyjemność.
Miło mi wszem i wobec ogłosić, że nawet po latach ta animacja wgniata w ziemię, wzrusza (aż się łezka w oku kręci), bawi. Dlaczego dziś nie robi się takich filmów?
ZresztÄ…, oglÄ…dnijcie poniższy fragment - komu wÅ‚osy nie stanÄ… dÄ™ba, a ciary nie przejdÄ… po plecach, rÄ™ka do góry! Hmm… Nie widzÄ™ ;)
Polecam wszystkim takÄ… “powtórkÄ™ z rozrywki”.







Wszystkie