Home » Kultura, Technika

Polemika - czy każdy może blogować?

Paweł Opydo | 14 stycznia 2008 | 45 komentarzy

Paweł Lipiec popełnił ostatnio tekst Dylematy początkującego blogera, w którym stawia tezę, że w zasadzie każdy człowiek potrafi - i powinien - stworzyć wartościowego bloga. Tezę, z którą osobiście się nie zgadzam - a że mam akurat czas i ochotę, to napiszę szerszą polemikę :)

Okej - zgadzam się, że jest multum ludzi nie piszących blogów, dla których ta forma twórczości byłaby świetnym sposobem na podzielenie się ze światem rozległym doświadczeniem zawodowym, poglądami, wiedzą i tak dalej. Z drugiej jednak strony istnieje jeszcze większa masa ludzi, którzy nie powinni “brać się” za blogowanie, i równie wielka takich, którzy blogują - a ja modle się, żeby przestali.

Dlaczego nie każdy powinien blogować? Postaram się wypunktować i opisać powody wysunięcia takiej tezy.

Po pierwsze - trzeba mieć coś do powiedzenia. Nie, nie chodzi o to, że trzeba być specjalistą w jakiejś dziedzinie, i posiadać wiedzę, której nie mają inni. Ale zakładając bloga trzeba wiedzieć, co będziemy w nim pisać, i czy komuś to się naprawdę przyda. Po co pisać bloga, którego nikt nie czyta?

Zresztą - wystarczy spojrzeć na masę blogów, zakładanych przez emo-nastolatki słuchające Tokio Hotel, opisujące co jadły dziś na śniadanie, czy się wyspały i “ale beka była w szkole”. Kto je czyta? Nikt - co najwyżej paczka znajomych autora/autorki, pisząca komentarze na poziomie “super wpis, rób tak dalej”, i przypadkowe osoby wklejające swoje “super blog, zajrzyj do mnie!”…


Kocham Blogging!Do tego trzeba umieć to wyrazić. Nie chodzi o to, że trzeba być od razu pisarzem i żonglować językiem jak imć Pilipiuk czy pan Sapkowski (zabawne, że użyłem tych dwóch nazwisk obok siebie… osoby znające obu panów, a szczególnie tego pierwszego, wiedzą o co chodzi :)). Ba, sam uważam, że pisanie - nie tylko bloga, ale tekstów w ogóle - bardzo dobrze wpływa na umiejętność posługiwania się językiem.

Ale blogowanie nie zastąpi podstawówki czy tam gimnazjum :] Jeśli ktoś nie potrafi osiągnąć niezbędnego minimum, jakim jest pisanie tak, żeby dało się zrozumieć każde zdanie bez czytania po kilka razy, to niech lepiej nie zaczyna.

Trzeba też mieć na to czas. Nie ma sensu tworzyć bloga, jeśli ma on się stać kolejnym trupem z wiszącymi dwoma-trzema wpisami. Pamiętajmy też, że nie wystarczy założyć konto na wp/bloggerze, i pisać wtedy, kiedy akurat znajdziemy chwilę czasu.

Potrzebna jest względna regularność. Niekoniecznie codziennie, niekoniecznie co tydzień. Ale napisanie 10 postów jednego dnia, a potem porzucenie bloga na długie tygodnie, i powrócenie z wpisem zaczynającym się od słów “Dawno nie pisałem/pisałam…” - to nie jest zbyt dobry pomysł, chociaż - niestety - powszechny.

Do tego pamiętajmy, że pisanie bloga wiąże się z wkroczeniem w Blogosferę. A to znowu niesie ze sobą pewne “obowiązki” - trzeba wiedzieć co w trawie piszczy, czytać inne blogi, polemizować, dyskutować, komentować. Blogger nie robiący tego wszystkiego jest jak pisarz, który sam niczego nie czyta.

Trzeba też wiedzieć jak zacząć. I to nawet nie chodzi o to, że trzeba posiadać jakąś - minimalną chociaż - wiedzę na temat Internetu. Trzeba mieć plan - wiedzieć do czego dążymy i w jaki sposób chcemy to osiągnąć. Paweł odniósł się do przykładu z pisaniem książki. No dobrze, okej - ale nie wydamy książki, dopóki jej nie napiszemy, prawda? Tak samo jak nie wypuszczamy pierwszych odcinków serialu, nie mając pojęcia o czym on w sumie będzie i co będzie dalej - chyba, że chcemy stworzyć telenowelę ;)

Nie myślcie jednak, że tak negatywnie do tego wszystkiego podchodzę :) Wręcz przeciwnie - blogowanie to fantastyczna, pouczająca rzecz, i każdy powinien zastanowić się nad próbą wejścia w ten świat. Ale zastanowić się - a nie zaczynać bezmyślnie i bez pomysłu - bo inaczej trafi do tej większości blogów porzuconych/nieczytanych/słabych. A nie o to przecież chodzi.

- Czy na łożu śmierci wypowiesz jakieś ostatnie słowa? - Nie mogę teraz mówić, właśnie to bloguje!

Inne wpisy

45 komentarzy »

  • Fanatyk pisze:

    Ja wyszedłem z założenia, że każdy człowiek ma coś do powiedzenia. Jak się zastanowić to faktycznie ta definicja człowieka nie mieści w sobie sporego grona nastolatek… więc może coś w tym jest ;)

    Trzeba umieć wyrazić - no tak, ale jest tyle form… Ok, zauważam właśnie pewną lukę w moim myśleniu! Założyłem optymistycznie że wszyscy są (co najmniej) średnio-inteligentni co kłóci się z definicją średniej.

    Odnośnie czasu - każdy ma trochę wolnego czasu (no praktycznie każdy!), wiec pozostaje tylko kwestia jak chce go spędzać. Ja dziś po pracy wróciłem do domu, siadłem do pracy (kolejnej) a teraz siedzę po nocy i piszę coś na bloga (przerwałeś mi pisanie tym wpisem cholero jedna :P )

    Jak zacząć? To napisałem - jak z powieścią: od górnego lewego rogu kartki ;)

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    Lepiej jednak wiedzieć co na tej kartce pisać, żeby nie musieć miąć po kolei całego ich pliku, zanim dojdziemy do czegoś konkretnego ;)

  • blogomotive via wykop.pl pisze:

    Sieć jest spora. Zniesie każdego. Ja bym tam nie dramatyzował i nikomu drogi nie zamykał. Też kiedyś byłeś nastolatkiem. Gdyby wtedy był internet, miałbyś pewnie (jak większość z nas wtedy) blOg4skA…

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    To, że jest spora, nie oznacza, że nie musi trzymać poziomu. Zresztą, to raczej rozważania teoretyczne są, nikomu niczego zabranić nie możemy - a szkoda ;)

    Nie zgadzam się absolutnie, że każdy nastolatek ma blogaska na onecie, i z tego się wyrasta. To, że młoda część społeczeństwa jest coraz głupsza i emo-blogaskowo-różowa, nie oznacza, że można tak powiedzieć o wszystkich. I mam nadzieje, że to się nie zmieni ;)

  • lavinka pisze:

    Od czegoś trzeba zacząć. Jak sobie przypomnę swoje zapiski w czymś w rodzaju pamiętnika z liceum to także wpisywałam co było na obiad :) Inna sprawa,że nie pokusiłabym się takich wpisów publikować w necie. Świadomość,że ktoś mnie czyta (i ogląda zdjęcia) powoduje,że bardziej sie staram choć i tak zawsze popełniam parę literówek… Jak zaczynałam blogowanie to było szmat czasu temu… napisałam jeden wpis i mi przeszło… w blogosferze były wtedy wyłącznie nastolatki… dziś to się zmieniło,więc i ja mogłam tu zaistnieć. Ale nawet teraz nie traktuję moich fotoblogów poważnie, raczej to rozrywka…

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @lavinka - pamiętnik taki kartkowy to inna sprawa, zresztą bardzo fajna. Młoda osoba szkoli się w umiejętnościach “pisarskich”, pod nieco innym kątem niż w szkole. Ale pisanie publicznego bloga nie służy do tego, żeby uczyć się pisać - zwłaszcza, że masa autorów onetowych blogasków nawet nie stara się pisać z sensem.

    Rozrywka rozrywką, ale fajnie, jak trzyma poziom :)

  • Robert pisze:

    Hmm..widzę, że mamy kolejnego, który chce naprawiać świat:) Moje zdanie jest takie. Każdy ma możliwość wypowiedzi więc nie ograniczajmy tego. Różowe blogaski niech też mają swoje miejsce w świecie wirtualnym ( bo inaczej byłoby nudno). Wchodzą na twoje terytorium? Nie. Więc po co je tak krytykować. Uważasz, że skoro ktoś nie umie pisać tzn. że nie powinien w ogóle wchodzić w sferę blogową? Dlaczego? Jeśli tylko ma chęć przelania swoich myśli na “Kartkę internetową” to dlaczego mu to zabronić. Nie każdy zakłada go po to, żeby zdobyć na nim popularność, mieć multum komentarzy i zawierać znajomości w blogosferze. Czasem człowiek chce po prostu coś napisać. A poza tym jakie obowiązki? Może załóżcie regulamin blogosfery i zacznijcie robić rektutację na tych co się nadają do pisania blogów i nie;)
    A co do Fanatyka. Po co pisałeś w takim razie cały artykuł i broniłeś go w komentarzach żeby się tego teraz wypierać? Nieciekawe podejście jak na “profesjonalistę” w blogosferze;)

  • Eli Wurman pisze:

    Brzydko się bawisz uzurpując sobie prawo do bycia wzorem. Zwłaszcza, że jednocześnie bardzo łatwo przychodzi Ci wydawanie osądu, który jest po prostu niegrzeczny.

    Niby daleko mi do obrony emo/pink-onetowych-blgów, jednak zaprotestować muszę, boś zachował się jak nieładnie pisząc:

    “To, że młoda część społeczeństwa jest coraz głupsza i emo-blogaskowo-różowa, nie oznacza, że można tak powiedzieć o wszystkich. I mam nadzieje, że to się nie zmieni ;)”

    Jakiś rodzaj wolności wyrażania poglądów i emocji - rzecz która jest oczywista w naszym kontekście kulturowym, w naszym lewackim świecie; niekoniecznie zaś oczywista dla znaczącej większości ludzkości - jest wartością samą w sobie, jednak: młoda część społeczeństwa pozbawiona możliwości kontestacji rzeczywistości nie poprzez odebranie jej mediów które tej kontestacji by się mogły przysłużyć - jest ich dziś znacząco więcej niż choćby w czasie rewolucji ‘68 czy so-called “obalania komuny” - lecz poprzez odarcie ewentualnych przedmiotów kontestacji z resztek sensu (dość spojrzeć choćby na alterglobalizm który _jest_ bez sensu; jak wyrazić dziś niezgodę na koszmarne warunki pracy w Chinach czy w Afryce, kiedy niemożliwym jest wyzbycie się choćby możliwości korzystania z wytworów ich pracy-neoniewolnictwa) została zredukowana do “przykrości” samej siebie w przypadku emo or compatibile lub “radości” samej przez się w przypadku sweet-pink-panienek&panienków.

    Stąd też dzisiejsze subiektywne wrażenie głupoty ludzi młodych spotęgowane jest przez przykry fakt, że młodzież nie ma dziś żadnego powodu by używać krytycznego, sceptycznego rozumowania - a z takiego przecież wyrastają rzeczy którym potem przydajemy znaczeń takich jak “mądrość” bądź bycie “rzeczą właściwą” i skąd wywodzimy sobie dalej do pojęć coraz bardziej abstrakcyjnych.
    Wśród tych pojęć abstrakcyjnych znajdujemy sobie np. takie: “_TO_ jest dobre dla Blogosfery” skonfrontowane z “_TO_ jest niedobre dla Blogosfery”. Tyle, że Blogosfera to brednie, co widzimy na podstawie takiej praktyki jak pisanie tekstów będących odpowiedzią na tekst napisany o możliwości/wartości/właściwości pisania przez innych. Jeśli zaprzęgniemy owo krytyczne spojrzenie zrozumiemy że nie ma żadnej różnicy między tekstem o tym co wydarzyło się w małym światku emo-nastolatka a w - na pozór - wartościowym świecie profesjonalnego bloggera. Wartość poznawcza tych wpisów jest _porównywalna_ a jedyną wyraźną różnicą jest użyta estetyka. Przy czym “profesjonalnemu blogerowi” łatwiej - w przestrzeni internetowej istnieje multum rzeczy, które można skrytykować, trendy które można chwalić, wydarzenia mające znaczący wpływ na postrzeganie. Lecz od “profesjonalnego blogera” należy także wymagać - co sam słusznie podnosisz - posiadania jakiegoś zestawu danych nie tyle do przekazania co do włączenia ich w jakikolwiek prąd myślowy.

    Czego i sobie i Tobie życzę.

  • zx pisze:

    A ja ostatnio obserwuję, że i blogi na których bardzo często publikuje się po jednym zdaniu (tyle, że nie w stylu ‘rószoffych…’) stają się bardzo popularne.

    Więc powiem tak - w gusta sieciowników trafia większość. Sztuką jest dotrzeć do tych, których gust pasuje do tego, co piszemy.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @Robert - a co ma pisanie tego, że nie każdy powinien tworzyć bloga, do naprawiania świata? :) Tak, uważam, że jak ktoś nie ma nic do powiedzienia, i nie potrafi pisać, to lepiej, żeby nie pisał. Czas niech poświęci na wizytę w szkole i - jak ma ochotę - na pisanie pamiętniczka do szuflady. Może czegoś się nauczy ;)

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @Eli Wurman - ja “uzurpuje sobie prawo do bycia wzorem”? A gdzie coś takiego napisałem?

    Oczywiście, wolność wyrażania emocji i poglądów jest. Ale czy to znaczy, że jak mam ochotę sobie napisać, że mnie brzuch dziś bolał, robiąc 10 “ortów” w jednym zdaniu, to powinienem?

    No właśnie - piszę dość wyraźnie, że ci ludzie nie POWINNI pisać blogów, a nie, że NIE MOGĄ. Niczego nikomu nie zabraniam.

    Na takiej samej zasadzie mogę powiedzieć, że wszelakie Mroczki-Cichopki nie powinny brać się za aktorstwo, bo im nie wychodzi. Ale to nie znaczy, że nie mogą ;] Ale jeśli poziom twórców (od aktorów po bloggerów) spada, to wymagania i poziom użytkowników również.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @zx - to też zależy od poziomu owego zdania ;) Akurat w blogosferze obowiązują nieco inne zasady, i niekoniecznie taka forma jest od razu zła. Wręcz przeciwnie :) Do języka w Sieci trzeba podejść z pewnym dystansem - spójrz chociażby na natto.blox.pl, gdzie autor pisze wszystko “od pauz”, i w ogóle nie używa dużych liter :) Ale cyzta się bardzo dobrze ;)

  • Eli Wurman pisze:

    Przeczytaj raz jeszcze ze zrozumieniem.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @Eli Wurman - po przeczytaniu Twojego ostatniego komentarza mogę napisać to samo. Zresztą, niebagatelna część Twojej wypowiedzi (jakże czytelnej, szczególnie przez to 1000-znakowe zdanie w środku) to pseudo-psychologia społeczna, oderwana od rzeczywistości, z której zresztą nic nie wynika (z pseudo-psychologii, nie z rzeczywistości ;)).

    Plus mówienie o tym, że tekst pt. “Co dziś jadłem na śniadanie i dlaczego źle spałem” jest równej wartości co tutorial opisujący modernizacje systemu, ciekawa recenzja, analiza etc. jest trochę… głupawe. Niezależnie jakimi pokrętnymi sposobami do takich wniosków dojdziesz :]

  • herrkozz pisze:

    Dokładnie, to jest trochę tak, jak z tv. Każdy znajdzie coś dla siebie. Jeden lubi oglądać non-stop TVN24 bo interesują go bieżące wydarzenia, drugi tylko Eurosport, trzeci z racji wieku i poglądów ma prawo uważać, że “jedynie słuszna” jest Trwam, a czwarty, dajmy na to “różowa nastolatka” będzie oglądać Zig Zap i kreskówki poruszające temat pierwszego okresu (autentyk!). Tak więc, zależy jaki target.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @herrkozz - to prawda, ale nawet rzecz targetowana do osób młodych musi mieć jakiś poziom. Nie mów, że nie da się tego ukazać inaczej, niż w pokemonowo-różowo-bravo stylu.

  • ce pisze:

    C23, F4Jn7 bL0GaSeK Z1oM
    PoZDrO 666

  • Robert pisze:

    Aha czyli mamy rozumieć, że ludzie nie na poziomie wejścia w sferę blogową nie mają? Nie rozumiem w ogóle sensu tego artykułu. Co innego osoba nie umiejąca pisać, a idąca na rozmowę w sprawie pracy na stanowisko dziennikarza. Wtedy można sugerować, że to co robi jest idiotyczne, ale nie ograniczajmy dostępu do blogosfery ludziom, którzy lubią pisać, a tego nie umieją. Osoby piszące bloga nie startują na dziennikarzy tylko chcą dzielić się z innymi tym co ich trapi, co ich interesuje. A jeśli kogoś dany blog nie interesuje to go po prostu nie czyta.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @ce - eLo dZieNki Za KoMciA buziAaAkiIiI!!!!11!!!! :*:*:*::*:*:

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @Robert - mam na myśli, że 11-latka, która nie ma nic do powiedzenia, oprócz tego, że kocha Rihannę i prosi o komcie, i zakłada różowego-świecącego bloga na Onecie, zaśmieca blogosferę i psuje jej wizerunek. Bo jak “zewnętrzny świat” ma traktować bloggerów poważnie, jeśli praktycznie każdy niezwiązany z Internetem, o ile nie zostanie uświadomiony przez kogoś znajomego, uważa, że blogi to właśnie takie różowe pamiętniczki nastolatek. I przez te durne, dziecinne zabawy psuje się wizerunek czegoś, co jest naprawdę wartościowe.

    A podejście pt. “Internet nie ma ograniczeń, więc nie dbajmy o jego jakość, tylko pozwalajmy wrzucać do niego każde g*wno”, niestety nie działa zbyt dobrze.

    Już nie mówiąc o tym, jaki przykład dzieciakom daje ta “różowa” część blogosfery. Połowa gimnazjalistów ma takiego “blogaska”, bo to modne, znajomi chwalą, więc jest fajnie. I potem taki dzieciak uważa, że jego różowo-pokemonowy styl jest super, i nie ma się co starać o coś lepszego, bo i tak wszyscy kochają Rihanne.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    p.s. Naprawdę uważasz, że pisząc tego bloga, autorka chce przekazać nam coś ważnego, a do tego uczy się żyć w społeczeństwie, dyskutować i dzielić swoją wiedzą z innymi? :

    paulina36tbg.blog.onet.pl/

  • Robert pisze:

    A co ty masz wspólnego z takim różowym blogaskiem? Czy ktoś Cie do niego porównuje? Nie. Widzisz ja mam taką zasadę, że każdy pracuje na siebie. To Ty tworzysz w sieci swój wizerunek, ty pracujesz na to jak w nim będziesz postrzegany. Chcesz być doceniany i postrzegany jako profesjonalista to zapracuj sobie na to, a nie zwalaj na innych, że różowymi blogaskami Ci to uniemożliwiają. Teraz już nie ma w necie stereotypów, że blog to pamiętniczek. To wychodzi z mody. Więc sfera blogowa zaczyna być postrzegana zupełnie inaczej, ale to wszystko zależy od grup wiekowych. Trudno, żeby 14 latek piszący bloga był doceniany jak 21 latek ( choć znam bloga gdzie dziewczyna ma 15 lat i pisze całkiem niezłe, sensowne teksty). Więc zamiast zwalać na inny radzę samemu popracować nad swoim blogiem, bo może właśnie Tobie uda się ta sferę blogową podbudować skoro twierdzisz, ze różowe blogaski ją kompromitują.

    A co do tej dziewczyny to uważam, że jest jeszcze za młoda żeby dzielić się swoją wiedzą z innymi więc póki co zapełnia sobie wolny czas i jak każda nastolatka interesuje się zagranicznymi gwiazdami.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @Robert - no to, mój drogi, wyobraź sobie taką sytuację. Nagle okazuje się, że każdy może sobie wydać książkę za darmo. Nie musi szukać wydawcy, nieważne ile ma lat - każdy, jeśli ma ochotę, może wydać książkę, a ta trafi do księgarni.

    Wyobrażasz sobie, jak wyglądałyby księgarnie po paru latach? Zapewne 99% “książek” byłoby totalnym chłamem, czytanym przez 4 przyjaciół “autora”. I też powiesz “jak nie chce czytać, to nie musi”?

    A co do “zwalania na innych” - wkładasz mi w usta słowa, których nie powiedziałem, a ja z takimi “argumentami” nie zwykłem dyskutować.

    A co do podlinkowanego bloga - też uważam, że jest za młoda, żeby dzielić się swoją wiedzą. Ale to nie znaczy, że może wrzucać śmieci do netu, bo ma akurat ochotę. Niech idzie do szkoły i pisze wypracowania, to może kiedyś coś z niej będzie.

  • Robert pisze:

    Przytoczona przez Ciebie sytuacja jest absurdalna. Drukowane są książki, które mają swoją wartość i konkretną wiedzę osób które je pisały. Jak możesz porównywać internet do księgarni. Czyli w necie mogą przebywać tylko osoby, które mają coś inteligentnego do powiedzenia, mają wiedzę którą mogą przekazać , a inni nie maja tu nic do roboty?Nie ma miejsca na zabawę? Ok to wywalmy z neta głupawe gry, bo go zaśmiecają. Usuńmy “brzydkie strony”, bo są nielegalne i za dużo nie wnoszą;)

    A co do “zwalania na innych” - ” I przez te durne, dziecinne zabawy psuje się wizerunek czegoś, co jest naprawdę wartościowe.” - a to nie przykład zwalania na innych?;)

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @Robert - sytuacja przeze mnie przytoczona jest po pierwsze hipotetyczna, bo nie wiem, czy to zauważyłeś - w realnej rzeczywistości wydanie książki kosztuje, i nikt nie może wydać “tego co ma akurat ochotę”.

    Reszta Twojego wpisu świadczy niestety o tym, że z czytaniem ze zrozumieniem masz problem. Ale już wyjaśniam.

    Po pierwsze, nie mówię, że w Sieci nie ma miejsca na zabawę. Ale jak, do cholery, można porównać rozrywkę, zabawę, śmieszne animacje i gry, z pisaniem bloga o tym co dziś jadłem na śniadanie, z 20 ortami w każdym słowie?!

    A co do “zwalania” - nie, to nie jest zwalanie na innych, tylko realne spojrzenie. Naprawdę, uważasz, że ogół społeczeństwa uważa blogi za miejsce merytorycznej dyskusji, gdzie można znaleźć ciekawe materiały, teksty, recenzje? To czeka Cię zawód, bo na razie większość patrzy na blogi przez pryzmat onetu i tego, co tam można znaleźć. A może uważasz, że to, że 90% blogów to onetowo-różowe-słodkie-blogaski nie ma wpływu na postrzeganie blogosfery? O święta naiwności.

    Odwołując się jeszcze raz do analogii książek wydawanych za darmo - myślisz, że gdyby każdy mógł sobie ot tak wydać książke, i 99% z nich byłoby potworkami pełnymi błędów pisanymi przez 13-latki, to nadal literatura byłaby uważana za sztukę?

    Złoty grosik wpadł do szamba. Człowiek nachyli się nad tym szambem, stwierdzi, że śmierdzi, i nawet nie zauważy monety. Ale nie zwalajmy winy na szambo, to wina grosika przecież, tak? ;];];]

    Boże, ale mam pomysłowe przykłady…

  • Robert pisze:

    Tak słowa “..I przez te durne dzieci..” z pewnością nie świadczą o zwalaniu winy na kogokolwiek….ehhh sam nie wiesz co piszesz. A może wiesz, ale sam nie rozumiesz;) - albo źle sie wyraziłeś.

    A jak chodzi o sytuacje to powtarzam absurdalna, a nie hipotetyczna. Tym się właśnie różni internet o przytoczonej przez ciebie księgarni. Jest ogólnodostępny i nie stwarza większych ograniczeń, każdy ma do niego dostęp i Ty jeden tego nie zmienisz. A księgarnia np. naukowa ma swoje ograniczenia, bo 15 latek nie przyjdzie i nie kupi Ci książki, której nie rozumie. Dlatego świat internetowy stwarza miejsce dla każdego. Mogą w nim uczestniczyć nastolatkowie, dzieci i dorosli. I dlaczego zabronić 15 latkowi prowadzenia bloga? Moze im wcześniej zacznie tym lepiej, więcej się nauczy.

    Poza tym może to Ty jesteś aż tak zacofany skoro uważasz, że blogi postrzegane sa w dalszym ciągu jako nic nie warte strony, a przynajmniej mało doceniane przez innych? Bo zauważyłem jakiś czas temu, że ukazało się wydanie specjalne metra “Metroblox”. Czyżby jednak ktoś blogerów docenił? Zauwazono, że istnieją nie tylko różowe blogi nastolatek? Poza tym człowieku obudź się. Firmy prowadzą blogi, dziennikarze prowadzą blogi. I co? ich też porównasz do różowych blogów? Jeśli jesteś dobry wyróżnisz się, ale eliminowanie konkurencji w taki sposób Ci nie pomoże. Choć konkurencją ich nazwać nie można bo to zupełnie inna grupa użytkowników. Oni mają swoich bywalców, a Ty swoich. Czegoż chcieć więcej?

    A jak przeszkadzaja Ci krótkie komentarze typu “fajny wpis” to je po prostu usuwaj. Masz do tego prawo i tyle.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @Robert - a co ma stwierdzenie, że ktoś jest durny, do zwalania winy na inną osobę? Nie rozumiem Twojego toku myślenia. Uważam też, że pani Doda jest durnowata - czy to też znaczy, że zwalam na nią winę?

    Sytuacja JEST absurdalna, bo taka ma być. I jest hipotetyczna, a jeśli nie rozumiesz przykładu, to nie wypowiadaj się na jego temat, proszę.

    Jesteś bardzo naiwny. To, że sporo internautów wie, że blogi są takie i inne, to nie znaczy, że całe społeczeństwo wie. Społeczeństwo nie kończy się na Sieci, nie wiem czy wiesz. Zainteresowanie profesjonalnym bloggingiem oczywiście wzrosło, ale głównie jest to zainteresowanie w Sieci, i nie traktuje się tego jako poważnego dziennikarstwa poza Internetem. O “Metrobloxie” nie musisz mi mówić, sam go współredagowałem.

    Co ma to, że dziennikarze prowadzą blogi, do różowych blogów nastolatek? Z tego co się orientuje, to prezentują one raczej odmienny poziom ;] Może przeczytaj jeszcze raz to co pisałem, bo może zapomniałeś?

    Myślisz, że uważam różówe blogaski na onecie za gnioty, bo chcę “wyeliminować konkurencję”? O Boże, tego się nie spodziewałem - zaliczyłem ROTFLa :]

    Szczerze mówiąc, g*wno mnie obchodzi kto wchodzi na różowego bloga jadzi69, w którym pisze jak bardzo kocha swojego sweet chłopaka. Ten tekst dotyczy ogólnie blogosfery, podejścia do blogownia i poziomu blogów jako całości.

    Jak masz ochotę, możesz chodzić po świecie, i pisać, że onetowe blogaski są super, czy jak tam uważasz. Ja uważam, że są żenujące, i blogosfera miałaby wyższy poziom bez nich.

    Blogosfera to taka wielka, nieograniczona piaskownica. Ale to, że jest nieograniczona, to nie znaczy, że każdy może sobie do niej nasrać.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    p.s. No właśnie - Twój problem polega właśnie na postrzeganiu Internetu jako nieograniczonej piaskownicy, do której można nasrać, jeśli się ma ochotę, bo i tak jest nieograniczona i dla każdego starczy miejsca.

    Stąd porównanie do książek. Wydanie książki oczywiście wiąże się z kosztami, ale gdyby założyć, że nie ma tego problemu - każdy może sobie wydać co chce - to też powiesz, że zaczynamy wydawać różowe książeczki pisane przez 11-latki, bo w końcu każdy może wydać co chce?

  • Robert pisze:

    Różowe książeczki też powstają tyle, że pisane są dla 11 latków. Tak samo jak w blogosferze jest miejsce dla dzieci i dorosłych tak i świat książek jest różnorodny.

    Poza tym czy ja uważam, że różowe blogaski sa super? ja tylko pisze, że też mają swoje miejsce w sieci i tyle. Nie zmienisz tego choćbyś bardzo chciał.

    Ponadto jak ktoś będzie szukał kontaktu z blogerem to z pewnością nie będzie zaglądał do onetowych blogasków bo jak sam mówisz one mają opinię typowych różowych blogów dla dzieci. Więc bądź spokojny, ktoś cię odnajdzie w tym tłumie nieprofesjonalnych i bezużytecznych stron.

    Dyskusja była ciekawa jednak myślę, że nie dojdziemy do żadnego konsensusu więc życzę powodzenia w dalszym podbijaniu świata blogosfery.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    “Różowe książeczki też powstają tyle, że pisane są dla 11 latków. Tak samo jak w blogosferze jest miejsce dla dzieci i dorosłych tak i świat książek jest różnorodny.”

    DLA 11 latków a PRZEZ 11 latków to różnica. Zresztą, jeśli 11 potrafi pisać fajnie, to super. Jeśli ktoś starszy pisze bloga dla dzieciaków, to też super. Ale jeśli dzieciak nie potrafiący pisać po polsku stwierdza, że będzie opisywał swoje śniadanie w Internecie, to już nie-super.

    “Poza tym czy ja uważam, że różowe blogaski sa super? ja tylko pisze, że też mają swoje miejsce w sieci i tyle. Nie zmienisz tego choćbyś bardzo chciał.”

    Miejscem śmieci zasadniczo jest kosz.

    “Ponadto jak ktoś będzie szukał kontaktu z blogerem to z pewnością nie będzie zaglądał do onetowych blogasków bo jak sam mówisz one mają opinię typowych różowych blogów dla dzieci.”

    Jasne, jak ktoś nieobeznany z Siecią będzie chciał poczytać blogi, to oczywiście nie zaglądnie do najpopularniejszego Onet Blog, tylko będzie szukał w Bloggerze i Wordpressie, wiadomo. Bardzo to logiczne.

    “Więc bądź spokojny, ktoś cię odnajdzie w tym tłumie nieprofesjonalnych i bezużytecznych stron.”

    Wiem, że odnajdzie, zasadniczo zasada jest taka, że 1% blogów jest odwiedzany przez 99% czytelników. Ale może jednak przeczytaj to co pisałem jeszcze raz, bo nie wiem gdzie wyczytałeś, że boje się konkurencji różowych blogasków. Po raz kolejny wkładasz mi w usta słowa, których nie użyłem. To może ja założę, że sam masz różowego blogaska na Onecie, i dlatego ich bronisz? Jak już jesteśmy przy bezpodstawnych stwierdzeniach.

    “Dyskusja była ciekawa jednak myślę, że nie dojdziemy do żadnego konsensusu więc życzę powodzenia w dalszym podbijaniu świata blogosfery.”

    Jeśli uważasz, że w Sieci można sobie śmiecić, bo miejsca jest na to wystarczająco, to na pewno nie.

  • Konrad Kokurewicz pisze:

    Pozwól innym wieść małe życie, ale nie sobie. Pozwól innym
    kłócić się o nieistotne szczegóły, ale nie sobie. Pozwól innym
    płakać z byle powodu, ale nie sobie. Pozwól innym zostawić swoją
    przyszłość w czyichś rękach, ale nie sobie.

    Jim Rohn

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    A czy ja komukolwiek czegokolwiek zabraniam? ;] Po prostu nie zgadzam się z tezą, że każdy powinien i potrafi prowadzić dobrego bloga.

  • klos pisze:

    @Eli Wurman: “Jeśli zaprzęgniemy owo krytyczne spojrzenie zrozumiemy że nie ma żadnej różnicy między tekstem o tym co wydarzyło się w małym światku emo-nastolatka a w - na pozór - wartościowym świecie profesjonalnego bloggera. Wartość poznawcza tych wpisów jest _porównywalna_ a jedyną wyraźną różnicą jest użyta estetyka.”

    Z tym się nie zgodzić - nie sposób.

    Dla mnie podstawowym kryterium sensu blogowania jest po prostu CHĘĆ blogowania. Jeśli ktoś blogować nie chce to po co go na siłę przekonywać, a jeśli blogować chce to dlaczego mu tego odmawiać???

    W sieci dużo łatwiej jest nie wchodzić na strony/blogi, które nas nie interesują niż ominąć nachalne treści w TV, a więc no problem jeśli chodzi o różowe blogaski.

    A rysunek z łożem śmierci - genialny :D

  • klos pisze:

    “@Robert - no to, mój drogi, wyobraź sobie taką sytuację. Nagle okazuje się, że każdy może sobie wydać książkę za darmo. Nie musi szukać wydawcy, nieważne ile ma lat - każdy, jeśli ma ochotę, może wydać książkę, a ta trafi do księgarni.

    Wyobrażasz sobie, jak wyglądałyby księgarnie po paru latach? Zapewne 99% “książek” byłoby totalnym chłamem, czytanym przez 4 przyjaciół “autora”. I też powiesz “jak nie chce czytać, to nie musi”?”

    Ale to już jest! Witamy w… Internecie!!! :D

    I to jest zarówno piękne jak i przeklęte - ale nic z tym się zrobić nie da.

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @klos - właśnie, chciałem pokazać Internet w porównaniu do czegoś innego, w tym wypadku - książek :) I wiem, że nie jesteśmy w stanie niczego zmienić. Ale to nie znaczy, że “wolność w Internecie” = “każdy wrzuca to, na co ma ochotę, a reszta niech sobie z szamba wyławia to co wartościowe”…

  • Ventrue1 pisze:

    “Blogować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej..” chciało by się rzec.

    Ty jednak poruszasz cały ten temat od nieco innej strony. I nie twierdze tutaj, że od złej, ale zwyczajnie od innej.

    Ja natomiast chciałabym poruszyć w ramach polemiki problem samej piszącej młodzieży oraz zasadności ich hobby.

    Łatwo bowiem powiedzieć, że jeśli ktoś nie ma nic naprawdę ciekawego do powiedzenia poza tym, jak wygląda jego życie (często w bardzo uproszony sposób, ewentualnie wulgarny), to pisać zwyczajnie nie powinien. Przykładem wymienione przez Ciebie emo-nastolatki.
    Ta koncepcja wydaje się w dodatku być całkiem logiczną i sama chętnie bym się wszystkimi czterema kończynami pod nią podpisała, ale…

    No właśnie, jest jedno małe “ale”.
    Osoby o których jest mowa zazwyczaj nie mają zbyt wiele styczności z szeroko pojęta kulturą, sztuką a nawet literaturą.
    Jeśli nie napiszą czegoś na swoim blogu, najprawdopodobniej nie napiszą tego wcale. Poza blogami i forami, pisanie wyszło już dawno z mody.

    I tu docieramy do sedna problemu: czy w imię rozwoju kultury i utrzymywania poziomu na Sieci postawić na wysoką jakość blogów i ich interesującą zawartość, czy może jednak pozwolić “wypisać” się tej młodzieży w jakikolwiek sposób chce, byle tylko pisała?

    Smutnym jest fakt, że zdolności pisania i czytania w naszym kraju gwałtownie zanikają, wypierane przez przekaz multimedialny płynący chociażby z TV.
    Jeśli chcemy uratować to, co jeszcze działa, to zmuszeni jesteśmy iść na wiele ustępstw.
    Zablokowanie czy zniechęcenie nawet średnio rozgarniętej młodzieży do pisania bloga może okazać się zniechęceniem do pisania w ogóle. Bo gdzie pisać i po co?

    Więc może jednak warto (w imię ratowania języka ojczystego w mowie i na piśmie) znosić często nieudolne wypociny tejże młodzieży, licząc, że kiedyś się wyrobią i za te 5-10 lat będą potrafili napisać coś z sensem?
    Z tym, że oni muszą wówczas jeszcze pamiętać, jak się pisze.
    Nie od razu Kraków zbudowano.

    Natomiast jeśli jakiś użytkownik o większym zapotrzebowaniu na treściwe i bardziej uniwersalne informacje poczuje się znużony czytaniem n-tego bloga takiego dzieciaka, może powinien po prostu nacisnąć przycisk “wstecz” na przeglądarce i udać się w inny kąt Sieci, by tam odnaleźć to czego szukał?

    Siec jest wielka, wiele pomieści i jak dla mnie nie ma co próbować robić z niej elitarnego kółka wzajemnej adoracji. Miejsca wystarczy dla wszystkich, więc niech każdy zajmie własną niszę, a jeśli denerwują go określonego typu internauci, niech zwyczajnie nie wchodzi w ich domeny.
    To zapobiegnie wszelkim tarciom i sporom, kto jest od kogo lepszy.
    Siec to wolność słowa i nie ma co próbować robić z niej czegokolwiek innego.

    Nie chciałabym być źle zrozumiana, że bronię zgrai nieudolnych “tfórców” piszących co im tylko do głowy przyjdzie- ja po prostu martwię się jak będzie wyglądało to pokolenie i do czego zajdzie za te 20-30 lat, kiedy będzie miało zając miejsce elity w kraju.
    Może warto by było, żeby chociaż pisać potrafili?

    Tym optymistycznym akcentem kończę mój wywód i serdecznie pozdrawiam

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    Ven - takie czasy. Trudno mi ocenić, czy masz rację czy nie. Czy taki emo-autor piszący randomowego onet-bloga, chwalony przez swoich emo-kolegów i wygrywający konkursy na komcie faktycznie czegoś się przez to nauczy? Nie wiem. Tak po prawdzie to boje się, że jest wręcz odwrotnie - jeśli masa ludzi robi coś na takim poziomie, to po co robić na wyższym? :)

  • Ventrue1 pisze:

    Ale jeśli nie da im sie robić na takim- czy będą robić na jakimkolwiek innym?

    Tutaj właśnie leży ta cienka linia między absurdem a koniecznością.

    Pozostaje nam mieć nadzieje, że oni się jednak kiedyś czegoś nauczą.

    Pozdrawiam

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    Nie no. Moim zdaniem akurat lepiej niech nie piszą w ogólę, niż piszą takie rzeczy ku uciesze kolegów, wyrabiając sobie złe nawyki.

  • Mikroplotek - wesoła blogosfera | MIKOWHY pe.el pisze:

    [...] teza została skrytykowana przez Pawła inszego w innym wpisie na [...]

  • Czy czas publikacji ma znaczenie? - WebFan pisze:

    [...] Ja uparcie jednak twierdzę, że to co Paweł napisał, to nie do końca prawda. Jako, że czasem lubimy sobie polemizować (mniej lub bardziej publicznie), spróbuję dorzucić swoje 3 centy do tego co Pawłowi spod [...]

  • Htsz pisze:

    To nie fajnie czytać błąd na błędzie, ale internet jest dla każdego i każdy ma prawo do korzystania z niego jak mu się tylko podoba. Ty jako uznający siebie za lepszego od nich obracaj się w kręgach, które myślą podobnie jak ty.

    Domyślam się, że jakbyś tylko miał taką możliwość by pokasować blogi, które uważasz za śmieci to byś tego dokonał. Odwracając sytuację i przedstawiając ją na zasadzie głosów większości, pomyśl, że twój blog i to co piszesz może być dla kogoś gniotem. Teraz taka “społeczność komciowa” z onetu w liczbie niebagatelnej wchodzi tu i zauważa, że piszesz o jakiś duperelach podpatrzonych w internecie i szkoda im czasu na to bo oni wolą poczytać o celebrytach - w ich oczach twój blog jest bezwartościowy. Uznają - a jest ich pewnie z pół miliona - że masz skasować bloga bo zaśmieca sieć a ponieważ stanowią większość tak się właśnie dzieje ;)

  • Paweł Opydo (autor) pisze:

    @Htsz - polecam dyskusję w komentarzach, która zawiera moje odpowiedzi na Twój komentarz :) Ogólnie uważam, że ze strony bardziej “świadomych” użytkowników Sieci podejście pt. “niech se robią co chcą, niech robią błąd na błędzie, w końcu każdy robi to co chce” jest nieodpowiedzialne i prowadzi do coraz większego zasyfienia Sieci :(

  • Htsz pisze:

    czytałem rozmowy zanim wypowiedziałem się tutaj ;) odpowiedzi na to, że Twój blog może być gniotem dla nich nie widzę.. a może przeoczyłem ? bo wiele wypowiedzi to w koło te same myśli ujęte w inne słowa ;)

    Jedyne co mogę jeszcze dodać to, że od takich właśnie gniotów (pamiętniczków sieciowych) spopularyzowało się pisanie blogów tematycznych ;)

    Poza tym duże serwisy internetowe jakoś mało zwracają na to uwagę a Ty myślisz, że takie gadanie coś zmieni ? Blogi nieodwiedzane same się wykruszają a skoro wiele z “komciowych” nadal jest - to znaczy, że pewnej części społeczności internetowej są one do czegoś potrzebne, można się zastanawiać do czego, ale to moim zdaniem taki sam fenomen jak gwiazdeczki typu ta Jola z BB4 i można o tym osobne blogi pisać ;)

Skomentuj!

Dodaj komentarz albo trackback ze swojej strony www. Mozesz subskrybowac RSS komentarzy.

Dozwolone tagi:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Chcesz dodac wlasny awatar? Zarejestruj sie na Gravatar.

Najbardziej oczekiwane filmy roku Cienki notebook od Apple