Imladris 2007 - relacja
Ktoś kiedyś powiedział: są dwa miejsca, gdzie można przeżyć absolutnie zwariowane sytuacje - studencki akademik i konwent. O ile w akademiku nigdy nie mieszkałem (ale słyszałem, że faktycznie dzieje się w takich miejscach niemało) to o zlotach fanów fantastyki, gier fabularnych, militariów, i Bóg wie czego jeszcze mogę napisać coś więcej. Zwłaszcza, że jestem świeżo po krakowskim Imladrisie 2007, trwającym od piątku do niedzieli tydzień temu.
W tym roku konwent odbywał się w nowym miejscu - krakowskiej siedzibie YMCA. Ktoś określił budynek jako “szalony sen architekta”, i mimo, że trochę przesadził - to faktycznie, była to miła odskocznia od zwyczajowo wynajmowanych szkół. Wprawdzie zamiast małych pomieszczeń noclegowych, musieliśmy rozłożyć się częściowo w sali gimnastycznej, ale za to mieliśmy w budynku porządny bufet, a i wnętrze były bardziej “klimatyczne” niż szkolne wnętrza.
Tegoroczny Imladris odbywał się w konwencji westernowej - nie dziwił więc widok rewolwerowców w pełnym rynsztunku przechadzających się korytarzami budynku o każdej porze dnia i nocy. Odbyło się też sporo prelekcji związanych mniej lub bardziej z Dzikim Zachodem.
LARP (ang. Live Action Role Play) - odmiana gry fabularnej rozgrywana na żywo. Mistrz Gry jest jedyną osobą, która zna scenariusz w całości. Reszta uczestników staje się aktorami - wciela się w swoje postaci i odgrywa przydzielone im role w tworzonej wspólnie historii. To, co mówią jest traktowane jako wypowiedzi prowadzonych przez nich postaci, a to co robią - jako akcje postaci. (Wikipedia)
W piątek udało mi się załapać na westernowy LARP World of Darkness. W dużym skrócie - wampiry i wilkołaki na dzikim zachodzie. Przygoda była ciekawa i trzymała w napięciu. Skończyła się w iście hitchcockowskim stylu - zdradzę tylko, że ogromna większość graczy zginęła w wyniku moich działań :)
Sobota zwykle jest najciekawszym dniem konwentu. Tak też prawdopodobnie było tym razem. “Prawdopodobnie”, bo niestety w związku z natłokiem obowiązków (uczelnia…) musiałem się “urwać” z konwentu na kilka godzin. Zaowocowało to pominięciem kilku bardzo ciekawych prelekcji, czego ogromnie żałuje.
Wieczorem udało mi się jednak zaliczyć kolejnego LARP’a - również w konwencji Świata Mroku - tym razem jednak miejscem akcji był XX-wieczny Londyn. Historia nie trzymała w napięciu tak jak poprzednia, ale zakończenie… Wbiło w ziemię. Nie chce zdradzać go tym, którzy będą przechodzić ten scenariusz na kolejnych konwentach - powiem tylko, że twórca naprawdę postarał się o zaskakujący finisz.
Żałuje, że z powodu innych obowiązków ominęło mnie kilka ciekawych punktów programu. Całe szczęście udało mi się rozegrać kilka godzin sesji RPG.
Po bardzo średnim Krakonie, konwent Imladris oceniam dobrze. Szkoda, że nie wykorzystałem całego jego potencjału - no ale uczelnię też czasem trzeba odwiedzić ;) Do zobaczenia w Krakowie na przyszłorocznym ConStarze!
P.S. Na koniec chciałbym złożyć serdeczne podziękowania: Ven i Kyre’owi, za mrok i zatracenie; Lupusowi, Ibai’owi i Mirkowi za sesje; reszcie Dziwnych LARP’owników za teksty w rodzaju “Żądam monomacji - Zboczeniec!”; Samalaiowi za odwagę poprowadzenia bez Guru; Mło, który czci zło, i reszcie psychopatów :)
Kilkanaście zdjęć znajdziecie na fotoblogu, zapraszam!
Inne wpisy














Pierwsze foto z konwentu, wreszcie ;)
nice :)
fajne dziewczeta na tym konwencie ;) musze sie kiedys wybraca :P
byłem, widziałem, jadłem i piłem :) było ok
Antyterroryści? ;)
@asd - brygada antyterrorystów z czeźwym na czele :)
@ufok - nie wiem właśnie, czy nikt nie robił zdjęć, że tak mało ich w sieci? :P
@omg - ;) wybrać się polecam :P
@asd - łowcy wampirów ;)
Skomentuj!
Najpopularniejsze
Kategorie
Blogroll
Produkty
RSS
Archiwum
Najpopularniejsze