Grill IT Kraków - relacja |
Paweł Opydo Piąte już, Krakowskie spotkanie branży IT za nami. Grill IT, bo o nim mowa, odbył się w miniony poniedziałek w klubie U Louisa. Oprócz trzech prezentacji (o nich za chwilę) goście mieli możliwość picia litrów szlachetnego, złocistego napoju, rozmów w kuluarach, i ewentualnie przewietrzenia się na Krakowskim rynku, przy którym rzeczone miejsce się znajduje.
Była to moja pierwsza wizyta na Grillu IT, co wcale nie wynika z niechęci do takich spotkań (wręcz przeciwnie!) ale po prostu z braku informacji o poprzednich. O czwartym spotkaniu dowiedziałem się za późno, więc po ogłoszeniu piątego byłem jedną z pierwszych zgłoszonych osób z zewnątrz. No i w końcu nadszedł upragniony wieczór, kiedy to - jedynie z paroma wizytówkami w kieszeni marynarki - znalazłem się w sporym gronie kolegów z branży (a branża to - jak wiadomo - szalenie niebezpieczna).
Tip: Grill IT to regularne, otwarte spotkania ludzi związanych zawodowo z Internetem. Na nieformalnych spotkaniach rozmawiamy o rozwoju Internetu, polskich i zagranicznych projektach i firmach, Web 2.0, naszych doświadczeniach i pomysłach. Celem spotkań jest integracja środowiska interesującego się zwłaszcza biznesem internetowym oraz pokrewnymi tematami (IT, e-marketing). Więcej na grillowym blogu.
Po wstępnym rozpoznaniu terenu akcji rozpoczęła się pierwsza prezentacja - oto Krzysiek Helak szczegółowo i z pasją opowiedział nam o powstawaniu Profeo. Serwis ten, jak nietrudno się domyślić, jest bezpośrednią konkurencją dla GoldenLine. Nasz prelegent chwalił funkcjonalność serwisu, opowiadał o jego tworzeniu, i udowadniał, że korzystanie z Profeo jest najlepszym wyborem dla ludzi z branży (i nie tylko).
Prelekcja była ciekawa, a że od jakiegoś czasu jestem profeo, to jestem w stanie skomentować to, co Krzysiek mówił. Po pierwsze zgadzam się, że serwis jest naprawdę przemyślany, i ma funkcje, których nie znajdziemy nigdzie indziej. Blogi są świetnym pomysłem, chociaż szkoda, że importować treści z zewnętrznych blogów mogą tylko wyróżnieni użytkownicy. Profeo jest nowoczesne i funkcjonalne (chociaż w dużej mierze oparte na Ajaxie, co wiąże się z pewnymi brakami - jak chociażby przeskakiwanie do pierwszej zakładki przy każdym przeładowaniu strony etc.).
JeÅ›li chodzi o konkurencjÄ™ z GoldenLine… JeÅ›li chodzi o odwiedziny, to faktycznie jest ok. Z drugiej strony - odwiedziny to nie wszystko. W porównaniu do konkurencji aktywność użytkowników jest sÅ‚aba (mam na myÅ›li grupy zainteresowaÅ„). ZresztÄ…, a’propos grup - zastanawiam siÄ™ jak twórcy rozwiążą pewien - bardzo irytujÄ…cy - problem. Mianowicie - powtarzalność grup. Na GL sÄ… bodaj trzy zwiÄ…zane z copywritingiem, które nie różniÄ… siÄ™ niczym, oprócz nazwiska moderatora. Prowadzone tam sÄ… niezależnie dyskusje na te same tematy. A z innymi branżami jest jeszcze gorzej - w sumie grup marketingowych jest kilkanaÅ›cie, a zawartość każdej z nich jest bliźniaczo podobna.
Tak czy siak - twórcom Profeo życzę powodzenia, choć nadal korzystam mało aktywnie. Pewnie gdybym miał możliwość podpięcia RSS bloga, to byłoby inaczej.
Do kolejnej prezentacji jestem już nastawiony mniej pozytywnie. Nie, żeby jakaś niewydarzona była. Po prostu - z całym szacunkiem do prelegenta, Kuby Krzycha - to co mówił na temat przyszłości i rozwoju Second Life uważam za totalną bajkę, coś z pogranicza modlitwy i science-fiction, co ewentualnie można wciskać inwestorom, którzy nie orientują się w temacie - żeby dali więcej kasy na swoje biuro w wirtualnym świecie.
Oto bowiem Kuba starał się nam udowodnić, że już za parę lat, zamiast jechać do sklepu meblowego, będę oglądał brzydki i kanciasty wizerunek wymarzonego krzesła w grze, która nie dość, że jest paskudna, to jeszcze wiesza się zaskakująco często. Ba, wychodzi na to, że zanim pojadę pozwiedzać Nowy Jork, pospaceruję sobie po wirtualnym Big Apple - a w zasadzie to nawet nie będę musiał wyjeżdżać, cyfrowe wczasy mi wystarczą.
No dobra, to byłoby realne - gdyby Second Life miał grafikę na poziomie Crysis, a zamiast 21-calowego monitora miałbym wirtualną rzeczywistość na wzór tej z Matrixa. Ale bez tego - naprawdę, wolę pojechać do sklepu i usiąść na tym krześle, albo oglądnąć zdjęcia Nowego Jorku w wysokiej rozdzielczości.
Mam wrażenie, że ta gra to taki łańcuszek nabijania kasy. Twórcy w sumie zrobili niewiele - nie ma w grze fabuły, zadań - to taki czat w trzecim wymiarze, tylko koszmarnie ciężki w obsłudze, i dający możliwość kreowania kanciastych obiektów 3D. Ale maniacy kupują wirtualne ubranka i parcele. Agencje interaktywne zaś wciskają kolejnym klientom, że pojawienie się ich firmy w tej grze będzie przełomem na rynku :)
Z caÅ‚ym szacunkiem - Kuba, mogÅ‚eÅ› po prostu zrobić prelekcjÄ™ pt. “Jak zarobić na klientach, wciskajÄ…c im biuro w SecondLife za ciężkÄ… kasÄ™” :) ByÅ‚oby to bardziej przydatne, niż opowiadanie, że za 2 lata wszyscy bÄ™dÄ… korzystali z tego brzydactwa, a życie bez niego stanie siÄ™ bezsensowne… Straszna wizja, swojÄ… drogÄ… ;)
Wracając jednak do samego spotkania: Grill IT był wyśmienity, więc tym bardziej żałuję, że musiałem zerwać się trochę wcześniej i nie doczekałem do końca. No ale tak to już jest w branży - mam nadzieję, że kolejne spotkanie odbędzie się w jakimś alternatywnym wymiarze, i nastąpi zawirowanie czasowe, dzięki któremu dziesiątki - zwykle zajętych 24 godziny na dobę - yuppies będzie mogło zupełnie spokojnie, bez patrzenia na zegarek, pogadać i napić się piwa :) Czego Wam i sobie życzę.
Trochę zdjęć znajdziecie na fotoblogu. Polecam też fotorelację na grillowym blogu i u Krzyśka Helaka. Paulina też coś napisała :)


Tip: Grill IT to regularne, otwarte spotkania ludzi związanych zawodowo z Internetem. Na nieformalnych spotkaniach rozmawiamy o rozwoju Internetu, polskich i zagranicznych projektach i firmach, Web 2.0, naszych doświadczeniach i pomysłach. Celem spotkań jest integracja środowiska interesującego się zwłaszcza biznesem internetowym oraz pokrewnymi tematami (IT, e-marketing). Więcej na 








Wszystkie
