Trendy w światowym kinie
Paweł Opydo Amerykańskie i Polskie kino łączy jedna dość ważna rzecz - twórcy ich obu zawsze podążają za pewnym bieżącym trendem. Oczywiście u nas jest to mniej widoczne, ale wszyscy pamiętamy, jak niegdyś po kolei ekranizowano wszystkie polskie lektury szkolne. Oczywiście, zawsze są jakieś filmy, które wyłamują się poza kanon - ale zauważcie, że najbardziej promowane produkcje w gruncie rzeczy są do siebie bardzo podobne.
Dziś skupię się właśnie na przeanalizowaniu najnowszych trendów w kinie światowym, czyli pochodzącym głównie z USA. Mam bowiem wrażenie, że w ostatnim okresie bardziej niż w ubiegłych latach widoczne jest kopiowanie pewnych pomysłów i “moda” na kręcenie filmów określonego typu.
Złota Myśl: Kiedy film zdobywa sukces, wówczas jest to interes, kiedy nie ma sukcesu – jest sztuką.
Carlo Ponti
Na początek trend chyba najbardziej widoczny, i wielu irytujący. Kontynuacje. Od dawna mamy do czynienia z czymś w rodzaju “serializacji” kina. Nie kręci się już filmów, które są zamkniętą historią, i nie ma możliwości nakręcenia sequela. Zresztą, scenarzyści są “kreatywni” (niekoniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu), i czasem potrafią nas zaskoczyć wciśnięciem ciągu dalszego tam, gdzie żaden zdrowo myślący człowiek by go nie wymyślił (chociażby pomysły nakręcenia kontynuacji… Titanica).
Praktycznie algorytm jest bardzo prosty. Scenariusz jest przygotowywany tak, żeby była możliwość kontynuacji. Jeśli film przyniesie zyski, a analitycy rynku stwierdzą, że kontynuacja też się zwróci - powstaje sequel. Jeśli twierdzą, że niekoniecznie, to ewentualnie można zrobić serial animowany - tak było z amerykańską wersją Godzilli.
Oczywiście nie mówię, że jest to złe. Zależy od filmu. Przykładowo, nie narzekam na kolejne części Spider-Mana (wszem i wobec krytykowanego, a przeze mnie uważanego za solidny film rozrywkowy), chętnie wpadnę do kina na The Dark Knight, a na ciąg dalszy Transformers czekam wręcz z niecierpliwością.
Z drugiej strony kontynuacja Matrix była rozmienieniem sukcesu filmu na drobniaki, a przesyt Piratami z Karaibów odczuwamy już chyba wszyscy.
Trendem nawiązującym do tego jest odkopywanie starych hitów. Kolejny Superman, sequele Die Hard, Rambo i Indiany Jonesa. Niby fajnie, zawsze miło wrócić do bohaterów sprzed lat. Ale z drugiej strony ujawnia to niestety dość smutną rzecz - brak pomysłów i chęć zysków w kinie. Nie opłaca się eksperymentować ani tworzyć czegoś nowego - producenci wolą odkopać coś, co już się sprawdziło, i sprzedać jeszcze raz - tylko z nowymi efektami, większą ilością wybuchów, bohaterów etc. Kupią starzy fani, kupią nowi fani - a zyski pną się w górę.
Trailer filmu John Rambo:
Innym sposobem na zmniejszenie ryzyka inwestycji jest ekranizacja dzieła, którego fani stanowią na tyle liczną publikę, że oni sami wygenerują wystarczające zyski. Hity literatury powoli się kończą, więc twórcy wzięli się za komiksy. Wspomniane już Spider-Man, Batman czy Transformers, ale także X-Men (trzy części filmu, w planach serie poboczne), Hulk (jedna słaba ekranizacja, w wkrótce druga, alternatywna), Ghost Rider czy Constantine. Kolejne, coraz bardziej efektowne, z coraz bardziej naiwną fabułą.
A co w przyszłości? Już słychać echa sukcesu Transformers. Kiedyś był American Pie, i zmasowany atak głupawych komedii o uczniach college’ów, z dowcipami oscylującymi wokół tematu seksu - wygląda na to, że wkrótce możemy się spodziewać wysypu kolejnych filmów o wielkich robotach. Do tego podejrzewam, że sukces serialów w rodzaju Lost czy Heroes przyczyni się do powstania kilku filmów z Wielkim Spiskiem i Tajemnicą w tle.
Amerykańskie i Polskie kino może i łączy podążanie za trendami, ale dzieli jeszcze ważniejsza rzecz - pieniądze. Tak więc nawet jeśli w USA będzie produkowane coraz więcej podobnych do siebie filmów, to raz, że część z nich na pewno będzie solidna i ciekawa, a dwa, że i tak zawsze znajdzie się kasa na coś nowego i świeżego. W Polsce zaś… Skończyły się lektury do ekranizowania, więc wróciliśmy do kręcenia głupkowatych komedii “z bluzgami”, i nawiedzonych, nudnych dramatów psychologicznych. To ja dziękuję, już wole kolejnego komercyjnego Spider-mana.

Złota Myśl: Kiedy film zdobywa sukces, wówczas jest to interes, kiedy nie ma sukcesu – jest sztuką.





Wszystkie