Anegdoty tramwajowe
Paweł Opydo Od pewnego czasu często korzystam z usług krakowskiej komunikacji miejskiej, głównie tramwajowej. To tu, to tam - trasy raz dłuższe, raz krótsze. Ale co ciekawe, jazda tramwajem wcale nie musi być nudna. Przekrój ludzi, których spotykam w podróży jest niemożliwy do ogarnięcia, a ilość zabawnych sytuacji zaskakująca. Od jakiegoś czasu przymierzałem się do spisania kilku zabawnych historii, które spotkały mnie w środkach komunikacji miejskiej.
Najbardziej zwariowana sytuacja spotkała mnie w okresie świątecznym zeszłego roku. Wracamy sobie z kumplem w kierunku centrum Krakowa, po załatwieniach w Nowej Hucie. Pora wczesna, więc prawie że śpimy na wygodnych fotelach. W pewnym momencie wchodzi pan z wielką reklamówką, i mówi głośno:
Pan z siatkÄ… - Uwaga na jaja! Bo w siatce mam!
Tramwaj powoli rusza, a na powyższą wypowiedź reaguje siedząca nieopodal pani w średnim wieku:
Pani - KiedyÅ› wszedÅ‚ taki, i powiedziaÅ‚ “uwaga na jaja, bo mam gwoździe w siatce”.
Kilka osób się zaśmiało, ogólnie świąteczne klimaty. I w tym momencie wywiązuje się dialog pomiędzy rzeczoną panią, a jeszcze innym panem, który siedział za nią:
Pan - Dobrześ mu pani powiedziała, pedałowi jednemu.
Pani - No proszę pana, ja tak tego człowieka nie nazwałam.
Pan - No ale prosze pani. Jak chłop sobie nabije jaja na gwoździe, i je straci, to co z niego zostaje? Taki chłop bez jaj. Pedał, nie?
Pani - No nie wiem…
Pan - Ja ostatnio byÅ‚em karpie kupować. I taki mÅ‚odzieniec sprzedaÅ‚ mi tanio, to ja mowie, że porzÄ…dny chÅ‚op jest, i kobita ma z niego pewno pociechÄ™. A on siÄ™ czerwony robi, i mi mówi, że “on jest inny”. To ja siÄ™ pytam, jak inny? Co to za chÅ‚op, żeby z drugim chÅ‚opem… Co to siÄ™ dzieje z tÄ… mÅ‚odzieżą naszÄ…?!
Tramwaj zatrzymuje się na przystanku, pani wstaje, żeby wysiąść. Przeciskając się do drzwi mija mnie i kolegę (siedzieliśmy twarzami do środka wagonu). Klepiąc kolegę po policzku (sic!) mówi:
Pani - Aaaa, niech pan zobaczy, jest też porzÄ…dna mÅ‚odzież…
Kolega nie wie jak zareagować, a że do tego zaspany, to trochę go wgięło. Pani widocznie źle zinterpretowała jego zmęczoną twarz, bo zaraz rzekła:
Pani - Ale widzÄ™, że chyba jacyÅ› znarkotyzowani… To ja może siÄ™ odsunÄ™, bo zaraz bÄ™dzie, że jakieÅ› molestowanie…
I wysiadÅ‚a. My z kolegÄ… patrzymy na siebie, i wybuchamy Å›miechem. Czego to ludzie nie wymyÅ›lÄ…. ZapamiÄ™tam tÄ™ akcjÄ™ do koÅ„ca życia…
Chyba najbardziej uroczą sytuacją był podsłuchany przypadkiem kilka tygodni temu dialog pomiędzy matką i jej dwoma synami - na oko 5 i 7 lat. Jadąc tramwajem 14 obok pogotowia, byłem świadkiem takiej rozmowy:
Starszy synek, na dźwięk jadącego pogotowia - Mamo, mamo, syrena! Gdzieś się pali!
Matka, cierpliwie - To nie straż pożarna, to pogotowie. To znaczy, że ktoś miał jakiś wypadek i coś mu się stało.
MÅ‚odszy syn, cicho i z nadziejÄ…, patrzÄ…c w przestrzeÅ„ - Mam nadzieje, że to ciocia Jadzia…
Co ciekawe, tego samego dnia wracałem z pracy tym samym tramwajem, i po raz kolejny byłem zadziwiony fantazją ludzką. Oto bowiem do tramwaju wsiadł tajemniczy pan z reklamówką.
Na oko gdzieś 60-lat, włosy w kolorze śniegu, przy kości. W ręku ogromna siatka, widać, że niesienie jej sprawia mu trudność. Pan siada naprzeciwko mnie, zawiniętą reklamówkę kładzie między nogami. Tramwaj rusza.
Po kilku minutach jazdy pan siÄ™ga do siatki i wyjmuje z niej… puszkÄ™ Warki Strong. Jak gdyby nigdy nic, z cichym “psss” otwiera puszkÄ™, i w ciÄ…gu kilkunastu sekund wlewa w siebie zawartość. Potem zgina pojemnik i wrzuca do siatki. Ciche brzÄ™kniÄ™cie zdradza, że to dopiero poczÄ…tek.
I faktycznie, kiedy wysiadaÅ‚em z tramwaju pod PocztÄ… GłównÄ… pan byÅ‚ już przy piÄ…tej puszce (liczyÅ‚em, zresztÄ… podobnie jak wielu współpasażerów). Notabene nie ujawniaÅ‚ żadnych oznak upojenia alkoholowego (ale siedziaÅ‚, wiÄ™c nigdy nic nie wiadomo). Facet nie wyglÄ…daÅ‚ na jakiegoÅ› “obszczymura”, wiÄ™c zakÅ‚adam, że po prostu baaardzo chciaÅ‚o mu siÄ™ pić.
Innego dnia ciekawa sytuacja spotkała mnie na przystanku przy Starowiślnej. Stoję sobie jak gdyby nigdy nic, czekając na tramwaj. Podjeżdża 22 - nie wsiadam, nie jedzie na Rondo Kocmyrzowskie. Ale widzę dziewczynę, która bardzo spieszy się, żeby wejść do pojazdu. I pewnie na tym moja obserwacja by się skończyła, gdyby nie dźwięk, jaki ta pani wydawała.
Na pierwszy rzut oka jakaÅ› studentka - czerwony golf, jeansy, czarne wÅ‚osy spiÄ™te w kok, rogowe okulary, plik kartek pod pachÄ…. Ale coÅ› “klepie” rytmicznie z kierunku jej stóp. Oto bowiem na jednej goÅ‚ej stopie ma pantofel a’la zakopiaÅ„skie Krupówki, a na drugiej białą skarpetÄ™ Adidasa. I w takim ubiorze biegnie w kierunku tramwaju. Widocznie siÄ™ spieszy. Bardzo.
Dziś coś ciekawego spotkało mnie na przystanku na Rondzie Kocmyrzowskim. Oto mijam panią sprzedającą precle, która rozmawia ze starszą panią - klientką:
Klientka - A świeże te precelki?
Sprzedawczyni - Nie, sprzed tygodnia. Kupuje pani czy nie?
Usłyszałem tylko ten strzęp rozmowy, więc nie wiem, czy klientka była upierdliwa, czy sprzedawczyni niemiła, czy po prostu panie się znały i robiły sobie jaja. W każdym razie z boku wyglądało to zabawnie.
Takich sytuacji było jeszcze więcej, ale zachowam jeszcze kilka anegdotek na spotkania przy piwie z przyjaciółmi :) A tymczasem, wniosek - czasem warto przejechać się tramwajem. Nawet nie spodziewacie się, co ciekawego może Was tam spotkać.
P.S. PamiÄ™tam jeszcze jednÄ… rzecz - kontrola biletów na trasie Akademia Ekonomiczna - Poczta Główna (chyba tramwaj 75). Pan kontroler sprawdza bilety, w pewnym momencie obraca siÄ™… A tu na kapturze od bluzy ma przyklejonÄ… wlepkÄ™ “Pieprze, nie pÅ‚acÄ™! Populada.pl, ogÅ‚oszenia za darmo” - czyli naszÄ…, “interiowÄ…” naklejkÄ™ promocyjnÄ…. Nie wiem, czy mamy jakiÅ› barter z MPK, czy pan byÅ‚ fanem Interii, czy może za bardzo siÄ™ zapÄ™dziliÅ›my w reklamowaniu, i zaczÄ™liÅ›my już lepić “na kanarach”. Ale strasznie mnie to ubawiÅ‚o.
Kategorie: Kultura |







Wszystkie