Druga strona medalu, czyli o aferze napisowej
Podoba mi się!

“Piraci z Karaibów: Na krańcu świata” - recenzja

maj 26th, 2007, Paweł Opydo

71472682.jpgNa początek od razu zaznaczam, że nie lubię pisać o filmach nie mówiąc o czym piszę - to znaczy bez spoilerów. Stąd - tekst mogą czytać tylko ludzie, którzy już widzieli Piratów z Karaibów: Na krańcu świata, albo osoby, którym poznanie zakończenia nie przeszkadza.

Moje przemyślenia na temat filmu - na pewno wrażenie końcowe jest lepsze niż po drugiej części. Ba, twórcy chyba czytali moją recenzje, bo to co mnie najbardziej denerwowało zostało usunięte. Mówię mianowicie o rozpoczynaniu niezliczonej ilości wątków i ich nie kończenie.

W trzeciej części serii tak naprawdę prawie wszystkie wątki znajdują ujście, a jednocześnie koniec pokazuje, że możemy spodziewać się kolejnych filmów. Jack kończy jak zaczął - znów porzucony przez załogę, w małej łódce - ale za to z mapą do Źródła Życia.

Zupełnie odwrotnie oceniam zakończenie wątku Elizabeth i Willa. Po zniszczeniu Davy Jonesa, Will - żeby przeżyć - przejmuje jego misję. Staje się nieśmiertelny, ale musi - jako kapitan Latającego Holendra - przewozić ludzi umarłych na morzu w zaświaty. Nie, całe szczęście nie wygląda jak ośmiornica - to, jak się okazało, było karą za niewypełnianie misji przez Jonesa. Za to kruczek w umowie jest taki, że może dobić do lądu raz na 10 lat, na jeden dzień, żeby móc się spotkać z ukochaną.

Wcześniejsze plotki mówiły, że postać Willa, jako mniej popularna niż Jack czy Elizabeth, zostanie w jakiś sposób usunięta z ewentualnych kolejnych filmów serii. Szczerze mówiąc - dla mnie kompletny idiotyzm. Akurat to jest typ filmów, które powinny się kończyć happy endem - a tu takie zakończeniowe dziwadło.

Oczywiście jestem po raz kolejny zachwycony kreacją Johny’ego Deppa i postacią Sparrowa w ogóle. Świetne sceny majaków Jacka - chociaż kiedy w celi rozmawia z samym sobą (a nawet dwoma swoimi kopiami) wygląda to strasznie sztucznie. Nie wiem z czego to wynika, ale wygląda, jakby postaci były wycięte z innej sceny i wklejone do celi…

Reszta aktorów - dobrze, chociaż nie jakoś wyjątkowo. Totalnym fenomenem okazał się za to Keith Richards w gościnnej roli ojca Jacka. Do tego powróciła znana z pierwszej części parka dwóch żołnierzy, którzy tu kończą jako… piraci. Elizabeth po Skrzyni Umarlaka (gdzie bez wyraźnego powodu całuje Jack’a), całuje się z Sao Feng’iem, Norringtonem i próbuje pocałować po raz kolejny Sparrowa - ale ten ją powstrzymuje (co to się porobiło, świat stanął na głowie). Widać dziewczyna nie widzi nic dziwnego w całowaniu kogo popadnie, ale jakoś nie wpływa to chyba na sympatię do tej postaci. Nie wiem skąd taki zabieg scenariuszowy, mogliby raczej dodać do palety postaci jakieś nowe niewiasty - a nie wymyślać, że jedyna ładna dziewczyna w filmie musi przewinąć się przez łapy wszystkich facetów.

Co ciekawe, jeszcze większa część akcji odbywa się na morzu. Inne lokacje można policzyć na palcach jednej ręki. Trochę zabawne wrażenie może robić fakt, że okręty zachowują się jak samochody - mogą skręcać w dowolną stronę, i cały czas mają wiatr w żagle - ale przynajmniej wyglądają ładnie. Pozostałe miejsca akcji - bardzo fajny pomysł z ogromną fortecą piracką zbudowaną ze zniszczonych żaglowców (wyglądających na rozrzucone bez ładu i składu). Inne scenografie wyglądają fajnie, ale nie uderzają oryginalnością.

Sceny komediowe - są świetne, ale nie przesadzone, w przeciwieństwie do poprzedniej części - gdzie akcja z uwięzionym Jack’iem była genialna, ale w sumie przegięta.

Podsumowując - pierwsza część jest genialna. Druga - bardzo dobra, chociaż w porównaniu do pierwszej robi słabe wrażenie. W części trzeciej ogrom rzeczy poprawiono - ale jednocześnie nadal brakuje prostoty fabuły “jedynki”, no i totalnie skopano zakończenie z Willem. Dlatego jednym zdaniem - niewiele brakowało, a film byłby prawie tak świetny jak Klątwa Czarnej Perły.

No i co teraz? Czekamy na Pirates of the Caribbean: The Fountain of Life :)



Kategorie: Film, Kultura |

12 komentarzy do wpisu ““Piraci z Karaibów: Na krańcu świata” - recenzja”


omg:

haha gz sprawdz najpierw co to recenzja (omg w 1 zdaniu po wstępie walnąć jak się kończy film)

Obee:

Po pierwsze, nie “w 1 zdaniu”, tylko cały akapit dalej. Po drugie, właśnie w tym wstępie piszę wyraźnie, że BĘDĄ SPOILERY, i żeby nie czytać tekstu, jeśli nie chcesz znać zakończenia. Więc naucz się czytać ze zrozumieniem…

omg:

Ja chciałbym tylko zaznaczyć, że ten omg w pierwszym komentarzu to nie ja.

Ajantis:

Widzę Obee, że nie jednoczysz się z ludźmi bojkotującymi kina za zamknięcie napisy.org i jednak byłeś na filmie :) .

Obee:

Nie Ajan, nie jednocze sie w tym wypadku. Dla mnie to czysty idiotyzm. Mam nie isc do kina, bo policja robi pokazowke i zamyka ludzi tlumaczacych napisy?

To ma taki sam sens, jak kitowanie, ze te napisy absolutnie nie byly tlumaczone z mysla o pirackich kopiach filmu ;]

Riddle:

Też byłem w kinie.

Ale z wpisem nie zgadzam się totalnie. 3 była przegadana. Ceniłem 2 za kreskówkowy klimat (to Disney do jasnej Anielki!) i wyszedlem z kina ubawiony :D tutaj… byly piekne sceny, ale scenariusz byl plytki :/

BTW, naduzywasz slowa “idiotyczny” bez podania powodow ;)

Obee:

Może i nadużywam, ale powody podaje ;) Zresztą, raz w tekście i raz w komentarzach - to tak dużo? :)

Pawel Opydo | blog 2.0 » Blog Archive » Trylogia “Piraci z Karaibów” - ukryte sceny po napisach:

[...] Piratów z Karaibów: Na Krańcu Świata. Żeby nie było, że nie ostrzegałem. Chociaż przy recenzji też ostrzegałem, a i tak w komentarzach jakiś dzieciak się przypieprzał. No ale [...]

Ada:

Hej fajnie to opisałeś tylko chciałam wiedzieć czy bedzie 4 częśc piratów i czy Will i Elizabeth beda wkońcu razem bo jak narazie on przez ileś tam lat ma pływać po oceanie napisz do mnie jak bedziesz miał czas adzia11k@buziaczek.pl a to mój nr. gg 2243593

  Trendy w światowym kinie | Paweł “Obee” Opydo - o kulturze w internecie:

[...] drugiej strony kontynuacja Matrix była rozmienieniem sukcesu filmu na drobniaki, a przesyt Piratami z Karaibów odczuwamy już chyba [...]

Łukasz :]:

Bylo dobrze, ale bez rewelacji. Niech zostawią trylogię, wiecej czesci nie chcemy, bo sie zrobi przesyt - juz sie zrobil.

Piratów starczy, przyszedl czas na roboty xD

Paweł Opydo:

Wiesz, mam wrażenie, że to taka furtka do kontynuacji ewentualnej za ileś lat :)

Napisz komentarz




 



Autorzy Bliplog Szukaj RSS